Przedsiębiorca biurokratą na pół etatu

opublikowano: 25-01-2016, 22:00

3,5 godz. dziennie trzeba poświęcić tylko na lekturę przepisów. Czas firm zjada też urzędowa korespondencja i czekanie na decyzje.

Z raportu firmy audytorsko-doradczej Grant Thornton wynika, że biurokracja w naszym kraju ciągle ma się dobrze, a wręcz coraz lepiej. — Każda nowa władza obiecuje rozprawienie się z dławiącą przedsiębiorczość biurokracją. Niestety, za każdym razem takie zapewnienia pozostają w sferze deklaracji. Obecna władza równieżobiecała ograniczenie biurokracji w ramach „dobrej zmiany”. Oby tym razem nie skończyło się na zapowiedziach — mówi Przemysław Polaczek, partner zarządzający w Grant Thorntonie. Wtóruje mu Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP.

— Poprzedni rząd nie spełnił obietnic ograniczania biurokratyzmu. Wręcz przeciwnie, doszło do zwiększenia władzy urzędników nad przedsiębiorcami. Apelujemy do obecnego rządu: nie idźcie tą drogą — mówi szef Pracodawców RP. Z raportu wynika, że biurokracja żywi się obszernym i niejasnym prawem podatkowym, nadmiarem sprawozdań, które firmy muszą przedstawiać urzędnikom, rosnącą górą przepisów gospodarczych i ich kiepską jakością oraz przewlekłością procedur administracyjnych.

— Przepisy dotyczące naliczania i płacenia podatków w Polsce to wieża dokumentów o wysokości około 40 centymetrów. Składa się na nią 11 ustaw i 26 rozporządzeń, które łącznie spisane są na prawie 6 tys. stron maszynopisu — wskazuje Przemysław Polaczek. Podkreśla, że aż 240 tys. stron maszynopisu zajmują interpretacje podatkowe wydane w 2014 r., które także są źródłem prawa.

— To obrazuje, jak wielki wysiłek muszą ponosić przedsiębiorcy,chcąc płacić podatki zgodnie z prawem — podkreśla ekspert Grant Thorntona. Drugi obszar hegemonii biurokratów to ciążące na firmach obowiązki sprawozdawcze, czyli konieczność przedstawiania rozmaitych oświadczeń, sprawozdań i innych druków. W 2014 r. statystyczna polska firma wysłała do urzędów 209 różnych dokumentów. Oznacza to, że przeciętny przedsiębiorca musi średnio wysłać do urzędu jedno pisma każdego dnia roboczego. Co oczywiste, najwięcej papierków muszą przedstawiać urzędnikom duże firmy, średnio nawet 345 rocznie.

Najwięcej dokumentów od przedsiębiorców żąda Narodowy Bank Polski (średnio 85 deklaracji). Na kolejnych miejscach są urzędy skarbowe (78) i GUS (77). Z roku na rok niczym kula śniegowa rośnie góra prawa gospodarczego. Obecnie rocznie tworzy się około 28 tys. stron maszynopisu nowych aktów prawnych (ustaw i rozporządzeń). W 2014 r. w Polsce weszło ich w życie 1,7 tys., kilkakrotnie więcej niż w Czechach czy Słowacji. Autorzy raportu zaznaczają, że nadprodukcja (inflacja) prawa pogarsza jego jakość oraz wartość dla obywateli i firm.

— Każdy przedsiębiorca, chcąc na bieżąco śledzić zmianyprawa, musiałby poświęcać na lekturę przepisów ponad 3,5 godz. dziennie — mówi Przemysław Polaczek. Problemy z jakością prawa potęguje tworzenie ustaw w pośpiechu, drogą poselską, a nie rządową (dla ominięcia konsultacji społecznych i uzgodnień międzyresortowych). Kolejna bolączką jest długotrwałe oczekiwanie na decyzje urzędów i wyroki sadów, co często torpeduje plany inwestycyjne firm. Na podłączenie nowego magazynu do prądu trzeba czekać średnio 133 dni, na pozwolenie na budowę 156 dni, na odzyskanie należności na drodze sądowej aż 685 dni. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Przedsiębiorca biurokratą na pół etatu