Przedsiębiorcy oczekują wyhamowania spadku cen

Konrad Soszyński
28-01-2002, 00:00

Styczniowe badanie koniunktury w sektorze przedsiębiorstw przetwórczych przeprowadzone przez Główny Urząd Statystyczny, wykazało pewien wzrost optymizmu wśród przedsiębiorców. Jednak trzeba pamiętać, że poprawa ta ma charakter sezonowy. Wskaźnik koniunktury w tym sektorze znalazł się na poziomie o 11 punktów niższym niż rok wcześniej i niższym niż w analogicznym miesiącu dziewięciu poprzednich lat.

Badane przedsiębiorstwa spodziewają się kolejnych redukcji zatrudnienia. Jednak ich skala powinna być mniejsza niż w poprzednich miesiącach. To dość dobra informacja. Trzeba jednak pamiętać, że ograniczenie oczekiwanej skali zwolnień może być po części wywołane przez duże ostatnio zainteresowanie zasiłkami przedemerytalnymi. W grudniu przyznano ich około 70 tysiącom osób, podczas gdy liczba zarejestrowanych w listopadzie bezrobotnych wyniosła nieco ponad 78 tysięcy.

Firmy przetwórstwa przemysłowego wciąż odczuwają ograniczenie popytu krajowego i zagranicznego, a co za tym idzie — zmniejszają produkcję. Trzeba jednak przyznać, że poprawiły się oczekiwania przedsiębiorstw co do kształtowania się przyszłego popytu. Po trzech miesiącach spadków cen wyrobów tego sektora, firmy oczekują wzrostu cen na swoje produkty.

Mimo tych optymistycznych sygnałów i pewnej poprawy nastrojów w strefie euro, gdzie zdaniem Europejskiego Banku Centralnego widać już pierwsze objawy poprawy koniunktury, sytuacja w polskiej gospodarce wciąż nie wygląda zbyt zachęcająco. Będzie to zapewne przyczyną, dla której Rada Polityki Pieniężnej zdecyduje się obniżyć w najbliższą środę stopy procentowe. Szczególnie, że prezes Narodowego Banku Polskiego Leszek Balcerowicz w jednej z ostatnich wypowiedzi przyznał, że nie spodziewa się odbicia cen w najbliższym czasie.

Zagrożeniem dla utrzymania się dynamiki inflacji na obecnym niskim poziomie w najbliższych miesiącach jest, zdaniem Leszka Balcerowicza, wzrost cen administracyjnych, w tym cen energii. W mojej opinii, nawet gdyby do tego doszło i skala podwyżek byłaby dość znacząca (część zakładów energetycznych rozważa podniesienie cen nawet o 20-30 proc.), to nikła presja popytowa ze strony gospodarstw domowych nie pozwoli na przełożenie się tego wzrostu na wzrost oczekiwań inflacyjnych i płac.

Tym razem jednak sposób cięcia będzie się różnił od dotychczasowej praktyki. Rada dokona zapewne głębszego — może nawet 250-punktowego — cięcia stopy lombardowej i płytszego 150-punktowego cięcia stopy interwencyjnej. Jednocześnie zapewne zostaną podjęte inne kroki, które będą miały na celu zmniejszenie bardzo wysokiej obecnie marży między oprocentowaniem depozytów i kredytów. W szczególności dotyczy to oferty kredytowej skierowanej do gospodarstw domowych, które w minimalnym zaledwie stopniu odczuły dokonaną w 2001 roku 7,5-punktową obniżkę stóp procentowych. W ten sposób bank centralny będzie starał się wpłynąć na zwiększenie presji popytowej przez kanał kredytowy. Jednocześnie NBP postara się o to, by skłonność do oszczędzania nie została osłabiona.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Konrad Soszyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Przedsiębiorcy oczekują wyhamowania spadku cen