Polska przegrała z zespołem Niemiec 0:1. Bramkę dla gospodarzy zdobył w doliczonym czasie Oliver Neuville z podania Odonkora. Polacy przegrali w dobrym stylu, choć marna to pociecha. O przebiegu meczu zdecydowała czerwona kartka, pokazana Radosławowi Sobolewskiemu. Od 75 minuty Polacy grali w dziesiątkę.
Polacy pokazali zupełnie inne oblicze w Dortmundzie niż podczas piątkowego spotkania z Ekwadorem. Nasz zespół rzeczywiście walczył i zwłaszcza w pierwszej połowie był dla Niemców równorzędnym przeciwnikiem. Na uznanie zasługują Smolarek, Jeleń i Boruc, który popisał się kilkom świetnymi interwencjami.
Gorąca atmosfera na stadionie Borussii Dortmund to zasługa i polskich i niemieckich kibiców. Stadion zmieścił 65 tys. osób, z czego 20 tys. stanowili Polacy, którzy stanęli na wysokości zadania.
Piłkarze też się starali. Ale zabrakło i umiejętności i przede wszystkim kondycji. Od pierwszej chwili na boisku trwała twarda walka o każdą piłkę, a trybuny co chwila impulsywnie reagowały na przebieg wydarzeń na boisku.
Tempo gry było imponujące, akcje błyskawicznie przenosiły się z spod jednej bramki pod drugą, a kibice non stop dopingowali oba zespoły. Najlepsza sytuacja dla Niemiec była w 20. minucie, gdy Miroslav Klose nie trafił głową do bramki z kilku metrów.
Zgodnie z zapowiedziami Polacy dawali z siebie wszystko, rywale podobnie, więc nic dziwnego, że co chwila któryś z zawodników podbiegał do linii bocznej, by uzupełnić płyny. Do końca pierwszej połowy trwała wyrównana walka i bezbramkowy wynik się nie zmienił, choć już w doliczonym przez sędziego czasie gry Lukas Podolski w doskonałej sytuacji nie trafił w bramkę. Klinsmann złapał się za głowę, a niemieccy kibice zaczęli pocieszać niefortunnego strzelca skandując jego nazwisko.
Do drugiej połowy oba zespoły przystąpiły bez zmian. Z każdą minutą emocje rosły. Juergen Klinsmann widząc, że Polacy opadają z sił, zmienił obrońcę Arne Friedricha na najszybszego zawodnika Bundesligi Davida Odonkora. Skrzydłowy miejscowej Borussii raz po raz nękał polskich obrońców, jednak szybko +zarobił+ żółtą kartkę, bo Ireneusz Jeleń pokazał, że nie jest od niego wolniejszy i minął go bez problemu. Faule mnożyły się, m.in. Christoph Metzelder brutalnie sfaulował Euzebiusza Smolarka, który zwijał się z bólu. Polscy kibice zareagowali błyskawicznie. "Ebi Smolarek, Ebi Smolarek" - poniosło się po stadionie.
Po kolejnym faulu drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał w 75. minucie Radosław Sobolewski i do końca meczu Polacy musieli grać w dziesiątkę. Ostatnie minuty meczu to polska obrona. Ale swój dzień miał Artur Boruc, który skutecznie wychodził z największych opresji, broniąc niezliczoną liczbę strzałów rywali. A jak nie bronił, to pomagała mu poprzeczka, kiedy zagrodziła dostęp do polskiej bramki po strzałach Miroslava Klose i Michaela Ballacka w 89. minucie gry.
To jednak nie było koniec meczu. W kolejnej akcji, jedynej udanej, Odonkor dograł na pole karnego do wbiegającego Olivera Neuville'a, a ten wślizgiem umieścił piłkę w polskiej bramce. Stadion eksplodował z radości, a w polskim sektorze smutek mieszał się z niedowierzaniem. Było tak blisko .....
Za występ w Dortmundzie należą się Polakom brawa, którymi nagrodziły ich tysiące kibiców po ostatnim gwizdku. Wiwatom niemieckiej części publiczności nie było końca, a Polacy wyczerpani, załamani niemal niezauważeni opuścili boisko. Niemcy byli po prostu lepsi.
Wydawałoby się, ze po raz kolejny sprawdza się powiedzenie – „mądry Polak po szkodzie”. Gdybyśmy tak zagrali z Ekwadorem, czekalibyśmy z nadzieją na mecz z Kostaryką. A tak szanse są już tak znikome, że nie warto się łudzić. Jeśli Kostaryka wygra z Ekwadorem, a my pokonamy wysoko Kostarykę to mamy wciąż szansę. Ale żeby zwyciężać to trzeba strzelać. A z tym u nas marnie. Wystąpilismy w Mundialu po raz siódmy. Kolejna szansa za cztery lata.
Sędzia: Luis Medina Cantalejo (Hiszpania).
Niemcy: Jens Lehmann - Arne Friedrich (64. David Odonkor), Christoph Metzelder, Per Mertesacker, Philipp Lahm - Bernd Schneider, Torsten Frings, Michael Ballack, Bastian Schweinsteiger (77. Tim Borowski) - Miroslav Klose, Lukas Podolski (71. Oliver Neuville).
Polska: Artur Boruc - Marcin Baszczyński, Bartosz Bosacki, Jacek Bąk, Michał Żewłakow (83. Dariusz Dudka) - Ireneusz Jeleń (91. Paweł Brożek), Arkadiusz Radomski, Radosław Sobolewski, Jacek Krzynówek (77. Mariusz Lewandowski) - Euzebiusz Smolarek, Maciej Żurawski.
PK, PAP