Przegrana Gripena nie pogrąży FSO

Paweł Janas
opublikowano: 2002-12-30 00:00

Klęska Gripena w przetargu na samolot wielozadaniowy pozbawiła koncern MG Rover offsetowego wsparcia dla inwestycji w Daewoo-FSO. Polskie władze i zarząd spółki przekonane są jednak, że inwestor znajdzie inne źródła finansowania.

Francuski Mirage i szwedzko-brytyjski Gripen przegrały starcie z amerykańskim F-16 na dostawę samolotu wielozadaniowego dla polskiej armii. Pod znakiem zapytania stoi więc dalszy los inwestycji brytyjskiego koncernu MG Rover w warszawskiego producenta samochodów Daewoo-FSO. Pomoc finansową dla Brytyjczyków deklarował szwedzki Gripen. Teraz więc Roverowi pozostaje zdać się na własne siły.

— Nigdy nie uzależnialiśmy losów negocjacji z Roverem od wyników przetargu — zapewnia Janusz Woźniak, wiceprezes Daewoo-FSO.

Nieoficjalnie wiadomo, że Rover przedstawił niedawno nowe źródła finansowania projektu. Są one obecnie weryfikowane. Niestety, w dotychczasowych negocjacjach okazywało się, że Brytyjczycy nie mają nadmiaru gotówki, a koncern notuje w tym roku spadek sprzedaży aut.

Wiadomo już także, że do końca roku nie uda się zakończyć negocjacji między wierzycielami, akcjonariuszami Daewoo-FSO i MG Rover. Termin zakończenia rozmów z Brytyjczykami przesunięto do końca stycznia. Tymczasem zakończenie wszystkich negocjacji przed nowym rokiem było warunkiem wejścia w życie uchwał październikowego WZA Daewoo-FSO, dotyczących powołania na bazie majątku Daewoo-FSO spółki New Small Company i podniesienia kapitału akcyjnego o 1,6 mld zł. Uchwały miały uchronić spółkę przed bankructwem i umożliwić kontynuację produkcji.

— Rozmowy z wierzycielami i inwestorem są kontynuowane. Najbliższe spotkanie w sprawie umowy inwestycyjnej i umowy ostatecznej ma się odbyć 9 stycznia — mówi enigmatycznie Janusz Woźniak.

Zdaniem Michała Relewicza z zarządu Daewoo-FSO, losami spółki zajmie się kolejne WZA, którego zwołanie możliwe jest najwcześniej w połowie lutego.

— Niewykluczone, że negocjacje zakończą się wcześniej, a walne postawi tylko kropkę nad „i” — podkreśla Michał Relewicz.