Prezydent RP postanowił o formalnym przekazaniu z dniem 23 października 2019 r. rocznego przewodnictwa Rady Dialogu Społecznego (RDS). Zgodnie z ustawą rotacyjne kierowanie jej pracami przeszło z rąk pracobiorców — konkretnie Doroty Gardias, przewodniczącej Forum Związków Zawodowych — do pracodawców, a personalnie Andrzeja Malinowskiego, prezydenta Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej. Za rok pałeczkę przejmie strona rządowa, czyli wskazany przez premiera minister.

Ustawa z 2015 r. o RDS ani słowem nie reguluje wewnętrznej procedury przyjmowania stanowisk przez którąś ze stron. Po rządowej hierarchia jest czytelna, decyduje premier i upełnomocniony minister. Związkowy bok stołu RDS obsadzają trzy równoprawne centrale, zaś biznesowy — aż pięć także równych stanem organizacji. Ideałem byłaby oczywiście wewnętrzna jednomyślność danej strony. W tym roku jednak wystąpił ostry konflikt dotyczący osoby przejmującej stery RDS w imieniu pracodawców. Kandydaturę Andrzeja Malinowskiego poparli: Pracodawcy RP, Konfederacja Lewiatan, Związek Rzemiosła Polskiego i Business Centre Club. Protestował Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, najmłodszy udziałowiec RDS, którego prezes Cezary Kaźmierczak bez jakiejkolwiek podstawy prawnej żądał… uznania jego weta. Wobec braku przepisów prezydent naturalnie uwzględnił stosunek organizacyjnych głosów 4:1 i spór w sprawie rotacyjnego przewodnictwa RDS się zakończył.