Billbird z MoneyGram wchodzą do gry o zagraniczne przelewy. Mogą nieźle zagrać na nosie konkurencji.
Potwierdziły się nasze informacje sprzed kilku tygodni. Do rozgrywki o rynek przelewów zagranicznych włącza się kolejny gracz. Jest o co walczyć, ponieważ od kiedy za pracą na Zachód ruszyła fala emigracji zarobkowej, pieniądze z obczyzny płynął do kraju wartką strugą. Według szacunków NBP, tylko w I kwartale tego roku do kraju napłynęło 1,2 mld EUR. Jest się o co bić.
Pieniądze na dowód
Z takiego założenia wychodzi krakowska firma Billbird (właścicielem jest amerykańska korporacja Utech), krajowy lider w obsłudze płatności masowych oraz światowy potentat w obsłudze międzynarodowych przekazów gotówkowych MoneyGram, które właśnie podpisały umowę o współpracy. Pomysł na biznes mają prosty jak opłacenie rachunku za prąd w sklepie. MoneyGram będzie zajmował się przyjmowaniem pieniędzy od zleceniodawców za granicą, wykorzystując swoją sieć punktów wpłacania gotówki. Tu nie ma nic nowego. Nowatorski jest za to sposób odbierania pieniędzy nadanych za granicą. Inni pośrednicy mają różne własne patenty na przekazanie gotówki odbiorcy. Banki wykorzystują do tego przelewy transgraniczne, a niektóre, jak np. CitiHandlowy, również Pocztę Polską — pieniądze pod wskazany adres doręcza listonosz. Wyspecjalizowane firmy, jak Western Union czy MoneyGram, mają sieci placówek na całym świecie, w których można podjąć gotówkę nadaną w innym kraju. Tandem Billbird oraz MoneyGram zagra na własną melodię.
— Pieniądze będzie można odebrać w kasie w sklepie. Ich odbiorca nie będzie musiał wypełniać żadnych formularzy. Wystarczy, że wylegitymuje się dokumentem tożsamości oraz poda numer transakcji, który nadawca gotówki może mu przesłać np. SMS-em — wyjaśnia Marcin Wysocki, dyrektor w Billbirdzie.
2 tys. sklepów
Ma być nieprosto i tanio. Wspólnicy zapowiadają, że kurs przeliczania walut na złote, w których przelewy będą wypłacane, ma być jak najbliżej kursu ustalanego przez NBP. Billbird i MoneyGram upatrują swojej przewagi także w dużej dostępności usługi. Krakowska firma ma własną sieć punktów przyjmowania płatności, które działają pod marką „Moje Rachunki”, oraz terminale do ładowania kart prepaid „Moje Doładowania”. Razem — około 7 tys. lokalizacji w całym kraju. Na potrzeby nowego biznesu szykuje nowy szyld „Moje Przekazy”.
— Planujemy, że do końca I kwartału 2009 r. w około 2 tys. sklepów będzie można wypłacić pieniądze z zagranicznych przelewów — mówi Marcin Wysocki.
Oprócz pojedynczych sklepów do projektu mają też dołączyć sieci . Trwają już rozmowy z kilkoma kontrahentami i Marcin Wysocki spodziewa się, że pierwsze umowy zostaną podpisane we wrześniu. Start nowej usługi zaplanowany jest na październik.