Wytwórcy produktów ekologicznych stanowią w Polsce wciąż stosunkowo niewielką grupę przedsiębiorstw. Ich liczba wzrasta powoli, czego przyczyną są bariery technologiczne i ekonomiczne oraz to, że w wielu obszarach polskie prawo nie jest jeszcze dostosowane do ustawodawstwa Unii Europejskiej. Tymczasem przepisy związane z zagospodarowaniem odpadów i zużytych wyrobów będą się w najbliższych latach zaostrzać.
Grupę polskich producentów wyrobów ekologicznych w większości jeszcze tworzą firmy, które wytwarzają proste towary codziennego użytku, jak np. papier.
— Produkujemy około 16,2 tys. ton papieru rocznie, zużywając około 17,3 tys. ton makulatury, co oznacza, że z 1000 kg wtórnego surowca — produkujemy 940 kg papieru. Rynek tego typu wyrobów w Polsce jest dość znaczny. Papier toaletowy z makulatury jest po prostu tańszy od papierów celulozowych i dlatego stale znajduje nabywców. Produkcja ekologiczna oczywiście kosztuje, zwłaszcza gdy pracuje się nad jej udoskonaleniem — wyjaśnia Grażyna Siejba, dyrektor ds. marketingu Piechowickiej Fabryki Papieru.
Praca nad produktem w pełni ekologicznym nie kończy się jednak na etapie doboru surowca. W dużym stopniu wytwórca ekologiczny to także taki, który zapewnia wtórny odzysk swoich wyrobów, czyli recykling.
Wszyscy polscy producenci mają ustawowy obowiązek recyklingu pewnego minimum odpadów na własny koszt. Najczęstszym rozwiązaniem, stosowanym przez firmy jest zlecenie recyklingu zewnętrznym organizacjom odzysku odpadów. Zdecydowała się na nie firma Hoop, przekazując swoje obowiązki Organizacji Odzysku Odpadów Ekola.
— Odzyskowi poddajemy rocznie 13 tys. ton tworzyw, 1,3 tys. ton papieru, 156 ton tworzyw wielomateriałowych, 2,3 tys. ton drewna oraz 4-5 ton aluminium. — wylicza Robert Niczewski z firmy Hoop.
Skutkiem wejścia w życie w 2001 r. ustaw ekologicznych było powstanie największej w Polsce Organizacji Odzysku Rekopol, która została założona przez 15 przedsiębiorstw. Członkiem tej organizacji są m.in. firmy Tetra Pak oraz Agros Holding.
— Co miesiąc podajemy organizacji informacje o wielkości naszej produkcji oraz o procencie surowców wtórnych, jaki ma zostać poddany recyklingowi. Organizacja sprzedaje nasze zużyte opakowania innym firmom jako surowiec wtórny. W ten sposób nasze kartonowe opakowania po napojach są wykorzystywane do produkcji płyt paździerzowych — mówi Anna Solarek, PR manager Agros Holding.
Zgodnie z deklaracjami producentów, recykling odpadów prowadzony za pośrednictwem organizacji odzysku jest tańszy i bardziej opłacalny niż nałożona przez ustawę opłata produktowa, będąca de facto karą za zanieczyszczanie środowiska.
Opłata recyklingowa w Rekopolu stanowi 30-40 proc. opłaty produktowej. Rzeczywisty koszt tej usługi zależy od rodzaju i ilości materiałów odpadowych.
— Przykładowo spółdzielnia mleczarska, zlecająca recykling opakowań z papieru (25 proc. całej utylizowanej masy), tworzyw sztucznych (35 proc.), kartonów po napojach (30 proc.), innych opakowań wielomateriałowych (5 proc.) oraz drewna (10 proc.), ponosi opłatę recyklingową równą 37 proc. opłaty produktowej. Ponieważ spółdzielnia ta odzyskuje kartony i worki foliowe, może podpisać z nami umowę o rekompensatę i uzyskać zwrot wysokości do 1/6 opłaty recyklingowej. W ostatecznym rozrachunku koszt na rzecz Rekopolu to około 30 proc. opłaty produktowej — wyjaśnia Małgorzata Adamska, dyrektor ds. marketingu Tetra Pak.
Unia Europejska dąży do ustawowego podniesienia ilości poddawanych obowiązkowo recyklingowi odpadów. Obecnie toczy się dyskusja nad nowelizacją Dyrektywy UE 94/62, co w efekcie wprowadzi konkretne poziomy recyklingu w odniesieniu do poszczególnych rodzajów materiałów, z których wykonane są opakowania. W takiej sytuacji wzrosną koszty ponoszone przez producentów zarówno unijnych, jak i polskich. Krajowe przedsiębiorstwa za pośrednictwem Rekopolu zgłosiły rządowi propozycję ustanowienia w tej dziedzinie okresów przejściowych do 2016 r. Jednak sama Unia proponuje ustalenie jednolitego okresu przejściowego dla wszystkich nowych krajów członkowskich (mowa jest o latach 2009-2012).
— Obecnie obowiązkowe poziomy recyklingu są na tyle niskie, że udaje się nam je realizować. Z czasem ilość opakowań, jakie możemy pozyskać z produkcji, będzie się zmniejszać i tylko rozbudowa systemu zbiórki selektywnej w gminach pozwoli nam realizować poziomy wynikające z uzgodnień Polski z UE. System wystartował w Polsce rok temu. W 2007 r. ma zapewnić nam recykling na poziomie wynoszącym dla opakowań papierowych 48 proc. (obecnie 38 proc.), a dla szkła — 40 proc. (obecnie 16 proc.). Jednak zgodnie z planami UE odzysk ma osiągnąć wielkość dla opakowań z papieru i makulatury (60 proc.), szklanych (60 proc.), z tworzyw sztucznych (22,5 proc.), metalowych (50 proc.) i drewnianych (15 proc.). Dla Polski oznacza to konieczność weryfikacji zarówno systemu gospodarowania odpadami, jak i Krajowego Planu Gospodarki Odpadami. Kluczowym elementem systemu musi stać się selektywna zbiórka odpadów z gospodarstw domowych — twierdzi Janusz Płocica, prezes Organizacji Odzysku Rekopol.