Przestępcy giełdowi nie obawiają się kar
Komisja Papierów Wartościowych i Giełd informuje, że coraz więcej pracowników i maklerów giełdowych zamieszanych jest w podejrzane interesy na rynku kapitałowym. Pracownicy specjalnego departamentu kontroli twierdzą, że wszystkiemu winne są zbyt niskie kary, które nie odstraszają malwersantów.
Polskie ustawodawstwo nie przewiduje większych kar za dokonywanie tego typu przestępstw. Ustawa Prawo papierów wartościowych nie przewiduje kar pozbawienia wolności czy zakazu działania na polskim rynku kapitałowym. Jedyną bronią w walce z machinacjami giełdowymi są kary grzywny, których wysokość orzekana jest na podstawie rangi popełnionego przestępstwa.
— Jeżeli nie zostaną wprowadzone dodatkowe regulacje, zwłaszcza dotyczące grzywien i kar za dokonywanie przestępstw na rynku kapitałowym, to musimy liczyć się z tym, że więcej będą zarabiać maklerzy i doradcy inwestycyjni niż chcący powiększyć swoje fortuny biznesmeni — mówi jeden z członków zarządu dużej spółki notowanej na warszawskiej giełdzie.
Pomysł był prosty
Urzędnicy departamentu kontroli uważają, że przestępstwa dokonywane na polskim rynku kapitałowym nie są bardzo skomplikowane. Ponoć daleko nam jeszcze do stopnia wyrafinowania przestępstw popełnianych na większych, bardziej rozwiniętych parkietach.
— W Polsce niedozwolone kombinacje nie są popularne, bo paradoksalnie rynek nie jest jeszcze rozwinięty. Mało który nieuczciwy makler zaryzykuje np. kilkakrotne dokonywanie zleceń, po to, aby naciągnąć klienta na kilkakrotne opłacenie prowizji. Działanie takiej osoby jest od razu podejrzane — wyjaśnia jeden z urzędników departamentu kontroli KPWiG.
Zdaniem ekspertów pracujących na rynku kapitałowym, oszustw można dokonywać na różne, nieskomplikowane sposoby. Przykładami są próby manipulowania kursami (najlepszym przykładem jest historia Chemiskóru) oraz przekazywanie poufnych informacji wybranym maklerom lub doradcom inwestycyjnym.
Specjaliści od kontroli podkreślają, że najlepszą okazję do sztucznego windowania kursu akcji stwarzają duże emisje. Często, wykorzystując środki masowego przekazu, zachęca się wtedy do kupowania walorów spółki, nie informując rzetelnie o jej kondycji i realnej wartości.
Nadzór bez kar
KPWiG uważa, że swoje obowiązki kontrolne sprawuje poprawnie. Metodą kontroli maklerów i doradców inwestycyjnych jest monitorowanie „zachowania się” giełdy. Najbardziej wyraźną oznaką manipulacji są nagłe, a nie uzasadnione konkretnymi zdarzeniami skoki akcji niektórych spółek.
— Dokładna obserwacja parkietu to podstawa. Musimy kontrolować strukturę i źródło zlecenia, sprawdzamy także miejsce pochodzenia zlecenia czy samego zleceniodawcę. Oprócz tego opieramy się na specjalnej bazie danych, zawierającej informacje o najpoważniejszych inwestorach, którzy mają wpływ na kursy giełdowe — tłumaczy pracownik departamentu kontroli.
Sukcesy urzędników kontroli KPWiG w wykrywaniu oszustw kapitałowych można określić jako dyskusyjne. Dotychczas 150 razy zawiadamiali prokuraturę o popełnieniu przestępstwa, ale tylko w dwóch wypadkach doszło do wydania prawomocnego orzeczenia. Reszta wykrytych nadużyć kapitałowych została umorzona przez sądy ze względu na małą szkodliwość społeczną.
— Wykrywalność nielegalnych operacji mogłaby być wyższa, gdyby ustawodawca wyposażył naszą komórkę w takie uprawnienia, jakie ma tylko policja. Chodzi głównie o przeprowadzanie quasi-czynności śledczych, specjalnego wywiadu czy żądanie okazania odpowiednich dokumentów. Teraz, niestety, jest tak, że często mimo pozornego sukcesu, tak naprawdę ponosimy porażkę — komentuje pracownik departamentu kontroli KPWiG.
Można inaczej
W krajach Unii Europejskiej czy w USA udowodnione przestępstwa na rynku kapitałowym są karane wysokimi karami finansowymi.
— Maklerzy oraz doradcy inwestycyjni obserwowani są nie tylko przez specjalne kontrolne komórki giełdy, ale także przez swoich klientów. To skutkuje tym, że zarówno kierownictwo giełdy, jak i zleceniodawca mogą pociągnąć do odpowiedzialności nieuczciwego maklera. Poza tym maklerzy i doradcy inwestycyjni np. w USA podpisują specjalne dokumenty, które zawierają odpowiednie oświadczenia dotyczące wypłacenia odszkodowań za spowodowanie utraty zysku z odsprzedania akcji lub przyczynienia się do pogorszenia sytuacji finansowej klienta na skutek zawarcia nieopłacalnych dla niego transakcji. Nie są to bynajmniej odszkodowania symboliczne. W USA makler lub doradca inwestycyjny nie traktuje giełdy jako źródła nieuczciwych interesów. Tamtejsi maklerzy boją się degradacji oraz wypłaty ogromnych odszkodowań — tłumaczy pracownik departamentu kontroli.
TRUDNE WARUNKI: Pracownicy departamentu kontroli KPWiG będą wnioskowali do odpowiednich komisji sejmowych o wprowadzenie surowszych kar dla przestępców giełdowych. Urzędnicy KPWiG chcą także wprowadzenia odpowiedzialności cywilnej, która ma polegać na wypłacie odszkodowania za dokonanie nieuczciwej transakcji.
fot. Borys Skrzyński