Do 31 zakładów posiadających licencję może dołączyć pięć. Jeśli przejdą koreańską kontrolę.
Do 5 kwietnia koreańska inspekcja weterynaryjna odwiedzi pięć zakładów rozbioru mięsa i sprawdzi ich dokumentację. O tej kontroli mówiło się, zanim zakończyła się poprzednia, czyli wiosną ubiegłego roku. Powodem było duże zainteresowanie eksportem na rynki wschodnie. Sprzedaż mięsa do Korei rozważało ponad 30 firm, w tym siedem chłodni składowych. Po wstępnej selekcji Koreańczycy wybrali do kontroli tylko dziewięć zakładów rozbioru i przetwórstwa wieprzowiny oraz jedną chłodnię składową. Byli to najwięksi eksporterzy na rynki UE i USA w ostatnich dwóch latach.
Po odwiedzeniu jednej chłodni Koreańczycy zaakceptowali pozostałe sześć. Natomiast w przypadku zakładów mięsnych postanowili przyznać licencje tylko tym, które wizytowali. Okazało się jednak, że trzy zakłady przetwórcze nie prowadzą uboju, o czym inspektorzy nie wiedzieli. Pozwolenia dostały więc także trzy największe rzeźnie, które pracują na rzecz tych firm.
— Szanse na eksportową licencję ma teraz kolejnych pięć podmiotów zajmujących się rozbiorem mięsa. Wczoraj inspektorzy sprawdzali dokumentację w zakładzie Blutex należącym do Dudy. Całą piątkę prześwietlą do środy. Na wyniki trzeba będzie poczekać kilka tygodni — mówi Jan Szymborski z Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa.
Do Korei obok wieprzowiny Polska wysyła produkty mleczarskie, np. serwatkę, która stała się prawdziwym hitem. Obiecujący rynek nęci także firmy drobiarskie. Negocjacje na temat eksportu do Korei mięsa białego są mocno zaawansowane, ale zamieszanie wokół ptasiej grypy może opóźnić decyzję.