Przetarg na budżet do unieważnienia

Mariusz Zielke
opublikowano: 2003-11-03 00:00

Resort finansów nie ma szczęścia z przetargami informatycznymi. Tym razem zadarł z Softbankiem. A chodzi o obsługę budżetu.

Kolejny informatyczny przetarg — kolejna afera. To już standard w Ministerstwie Finansów (MF), w którym niemal każde zamówienie IT kończy się długotrwałymi przepychankami, a nierzadko unieważnieniem przetargu.

Tym razem MF zamówiło system do obsługi budżetu. Przetarg ogłoszono już dwa lata temu. Po długiej procedurze na liście zostali Computerland i Softbank. Ceną — i to zdecydowanie — wygrywał ten ostatni. Ale rozstrzygnięcia najwyraźniej nie spodobały się komuś w resorcie. Przetarg został położony. Ale po kolei.

Pierwsza tura konkursu odbyła się kilkanaście miesięcy temu. Potem długo nic się nie działo, aż w kwietniu ogłoszono drugą rundę. Mimo że przetarg nie był duży (od 3 do 8,5 mln zł), cieszył się sporym zainteresowaniem ze względu na prestiż i możliwe kolejne zamówienia.

Oferty złożyło pięć firm, w tym duże krajowe spółki IT notowane na GPW: Computerland, Comarch i Softbank. Stawkę uzupełniali nie mniej znani: Oracle (największy na świecie producent baz danych) oraz Fujitsu Services z SKG Główka. Przetarg trwał i trwał, a teraz okazuje się, że żadna firma z tej piątki nie jest w stanie spełnić oczekiwań MF albo napisać poprawnie oferty. MF wykluczyło bowiem, albo próbowało wykluczyć, wszystkich oferentów.

Po złożeniu ofert w maju stało się jasne, że największe szanse na zwycięstwo ma Softbank, który złożył ponad dwukrotnie tańszą ofertę od najdroższego Oracle. W lipcu w przetargu zostało dwóch oferentów: Softbank (3 mln zł) i Computerland (blisko 8 mln zł). Rozstrzygnięcie wydawało się pewne. Jednak wówczas komisja postanowiła unieważnić przetarg. Najpierw próbowała odrzucić ofertę Softbanku ze względów formalnych, ale kiedy — po serii arbitraży w UZP to się nie udało, wykluczyła... Computerland.

— To normalny, choć perfidny, sposób postępowania, kiedy chce się unieważnić przetarg. Żeby przetarg się odbył, muszą być przecież co najmniej dwie ważne oferty — tłumaczy jeden ze specjalistów od przetargów publicznych.

Zapytaliśmy MF, czy nie zależało mu na tym systemie, czy wolałoby, żeby wygrał ktoś inny niż Softbank, czy urząd ma zbyt dużo pieniędzy, że wydaje je na arbitraże? Czekamy na odpowiedzi.