Przetarg w PGNiG niepokoi UOKiK

Anna Bytniewska
opublikowano: 2003-07-28 00:00

UOKiK chce przyjrzeć się warunkom przetargu ogłoszonego przez PGNiG na dostawy gazu. Tymczasem część oferentów wycofuje się z konkursu, zniechęcona dyktatem PGNiG i wetem Gazpromu.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) postanowił przyjrzeć się warunkom przetargu ogłoszonego przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) na dostawy do 2 mld m sześc. gazu do końca 2004 r.

— Niewykluczone, że zostanie wszczęte postępowanie w tej sprawie — poinformował nas Marcin Kolasiński, dyrektor Departamentu Przemysłu i i Infrastruktury UOKiK.

Zdaniem firm, biorących udział w przetargu, warunki proponowanego przez PGNiG kontraktu są wręcz nierealne do spełnienia. Dlaczego? Gazowy operator w pełni wykorzystał swoją monopolistyczną pozycję.

— Przetarg ogłoszono na dostawy do 2 mld m sześc. gazu. Tymczasem PGNiG zastrzegł, że może odebrać tylko do 10 proc. zakontraktowanych ilości. Gazowy monopolista żąda też gwarancji finansowych dostaw gazu od przyszłych kontrahentów stanowiących ich procentową część, nie dając w zamian żadnych gwarancji jego odbioru. Gwarantem solidności ma być po prostu sam PGNiG — twierdzi przedstawiciel jednej z firm biorących udział w przetargu, zastrzegający sobie anonimowość.

Dodaje, że wątpliwości budzi też fakt, iż kary, które PGNiG miałby ewentualnie płacić za opóźnienia w płatnościach, ustalono na poziomie 2 proc.

— Czyli PGNiG będzie się opłacało opóźniać i tak długie terminy płatności. Będzie bowiem miał tani kredyt — podkreśla nasz informator.

Oferenci mają także zastrzeżenia do wysokości wadium. Ustalono je na poziomie 4 mln zł nawet dla firm, które składają częściowe oferty w przetargu. Vadium przepada, jeżeli kontrahent nie będzie mógł wywiązać się ze swojej oferty. Ryzyko, że tak się stanie, jest duże.

— Rozmowy z ukraińskimi partnerami uświadomiły mi, że owszem, można kupić gaz na Ukrainie nawet po 50 USD za metr sześcienny, ale i tak nikt nie będzie w stanie przesłać go do Polski poza robiącym to dotychczas Gazpromem. Rosjanie nigdy na to nie pozwolą — mówi anonimowy przedstawiciel innego oferenta.

Gazprom jest jednym z udziałowców Ukrtransgazu — operatora ukraińskiego systemu przesyłowego.

Z przetargu wycofują się kolejne spółki — ALC, Control Proces oraz Ecoenergis. Tymczasem coraz głośniej mówi się o tym, że Polsce może zabraknąć gazu. Przyczyna to niedokończona budowa pierwszej nitki gazociągu jamalskiego, pat w sprawie decyzji o budowie drugiej nitki i brak dywersyfikacji źródeł dostaw gazu.