Ruszył przetarg na informatyzację... przetargów. Czy to pomoże w usprawnieniu coraz częściej krytykowanych zamówień publicznych?
Rocznie w Polsce odbywa się około 40 tys. przetargów publicznych o wartości powyżej 30 tys. EUR. Wyniki blisko 2 tys. budzą zastrzeżenia, a liczba protestów w Urzędzie Zamówień Publicznych (UZP) rośnie z roku na rok. Znacznie więcej wzbudza kontrowersje i podejrzenia o korupcję. Taki obraz polskich przetargów publicznych powinna zmienić nowa ustawa, która wejdzie w życie prawdopodobnie w maju. Teraz ruszył przetarg na informatyzację zamówień, po którym UZP także sobie wiele obiecuje.
Założenie: poprawa jakości
Projekt jest finansowany z programu PHARE, a jego budżet wynosi 1 mln EUR. Termin zgłoszenia ofert upływa w grudniu, prace ruszą od lutego 2004 r. i mają zostać zakończone najpóźniej w październiku.
— U podstaw projektu leży usprawnienie procesu dokonywania zamówień i zagwarantowanie ich przejrzystości — mówi Anita Wichniak-Olczak, rzecznik UZP.
Za system odpowiada UZP. W wersji testowej ma zostać do niego włączonych kilkanaście urzędów.
— Oprogramowanie zamówień ma zaoszczędzić zamawiającym i oferentom mnóstwa problemów. System powinien usprawnić obieg dokumentów, przygotowanie specyfikacji, ściąganie dokumentacji. Docelowo zmierzamy do tego, żeby oferty składać elektronicznie — przekonuje Dariusz Piasta odpowiedzialny za projekt w UZP.
Co na to firmy informatyczne, które same często są oferentami w przetargach publicznych? Oficjalnie są zdecydowanie za.
— Na pewno przyspieszy to procedury przetargowe, może wyeliminować błędy w specyfikacjach, usprawnić przebieg dokumentów. Jest to potrzebne, szczególnie że zmienia się ustawa — mówi przedstawiciel jednej z dużych firm.
Poczekamy, zobaczymy
Przedstawiciele firm nie chcą pozytywnie wypowiadać się na ten temat pod nazwiskiem. Zapewnieni o anonimowości mają więcej wątpliwości, a na urzędach nie zostawiają suchej nitki.
— Oczywiście system może usprawnić prace przetargowe, ale nie wyeliminuje problemów. To przepisy muszą być prostsze, a ludzie odpowiedzialni za ich stosowanie uczciwi. Brzmi jak utopia? — mówi szef jednej z firm komputerowych.
Jego zdaniem, w 90 proc. przetargów można mówić o nieprawidłowościach. W urzędach jak nie korupcja, to niewiedza. A oferenci boją się protetstować.