Liczba zamówień publicznych w Polsce skoczyła w ubiegłym roku o 16,6 proc., do rekordowych 190 tys. Dzięki temu wartość ogłoszeń w samym Biuletynie Zamówień Publicznych wzrosła o 3 mld zł, do 57,2 mld zł. I choć nie podsumowano jeszcze droższych ogłoszeń (powyżej tzw. progów unijnych) z suplementu do Dziennika Urzędowego UE, pewne jest, że rok 2010 przyniósł także rekord wartości zamówień.
— Rynek zamówień napędzały w ubiegłym roku fundusze unijne, o czym świadczy choćby dwukrotnie większa niż w roku poprzednim liczba podjętych przez nas kontroli ich dotyczących — mówi Jacek Sadowy, prezes Urzędu Zamówień Publicznych.

Odrzuty pod lupą
Wzrosła liczba zwłaszcza przetargów na roboty budowlane — stanowiły blisko 6 proc. dużych zamówień (powyżej tzw. progów unijnych), podczas gdy przed rokiem 3,3 proc. Skutek: osłabła nieco rywalizacja w walce o kontrakty, także te mniejsze. O ile o jedną budowę w 2009 r. walczyło ponad 4 oferentów, to w 2010 — średnio 3,76.
— Ale i tak konkurencja w budownictwie jest znacznie większa niż przed kryzysem w 2007 czy 2008 r. — mówi Jacek Sadowy.
Dzięki temu zamawiający płacą aż 10 proc. mniej, niż wstępnie szacowali. W przypadku usług oszczędzają 9 proc., a dostaw towarów — tylko 4 proc.
— Przy dostawach oferentów ogranicza cena zakupu u producenta — wyjaśnia dysproporcje Jacek Sadowy.
Urząd Zamówień Publicznych (UZP) od 2010 r. pilnie śledzi liczbę ofert odrzucanych w przetargach — do kosza trafiły wtedy średnio dwie w każdym przetargu budowlanym i 1,5 — w przypadku dostaw.
— Staramy się uprościć formalności, by odrzuceń było jak najmniej. Część zmian weszła w życie w 2010 r. Pojawiła się możliwość stworzenia listy kwalifikowanych dostawców w zamówieniach sektorowych. Jeśli okaże się, że są potrzebne kolejne ułatwienia, będziemy je proponować — mówi Jacek Sadowy.
Zdecydowanie przyspieszyły postępowania przetargowe — budowlane trwają średnio 40 dni, wobec 47 rok wcześniej.
— To skutek "odformalizowania" postępowań. W 2011 r. powinny być jeszcze krótsze — zapowiada szef UZP.
Zagranica nie kusi
Polscy zamawiający opublikowali w unijnym biuletynie 18,6 tys. ogłoszeń o przetargach (rok wcześniej 14,2 tys.) — co dziewiąte ogłoszenie na szczeblu unijnym i co drugie pochodzące z nowych krajów UE. Aż 97 proc. polskich przetargów wygrały firmy krajowe, a za granicą zdobyły zaledwie 38 zamówień (rok wcześniej 57). Zdaniem szefa UZP, to zdecydowanie za mało.
— Szkoda, że polskie przedsiębiorstwa nie w pełni korzystają z dobrodziejstw wspólnego rynku zamówień publicznych. Chcemy zbadać przyczyny — mówi Jacek Sadowy.
Paliwa starczy do 2012 r.
Jerzy Kwieciński wiceprezes Europejskiego Centrum Przedsiębiorczości, były wiceminister rozwoju:
Unijnego paliwa zamówieniom publicznym nie zabraknie także i w 2011 r. Dopiero w 2012 zacznie się wyraźny spadek zamówień związanych z funduszami unijnymi. Do końca ubiegłego roku podzielono około 60 proc. z wartej 67 mld EUR puli funduszy UE dla Polski (wraz z polskim wkładem to 85 mld EUR).
Już niedługo zmieni się struktura zamówień publicznych finansowanych z programów unijnych. O ile w 2010 r. i na początku 2011 dominują mniejsze, ogłaszane głównie przez samorządy, to wkrótce przyjdzie pora na duże projekty finansowane w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Powinny się wreszcie pojawić przetargi kolejowe — kolej jest w wykorzystaniu unijnych funduszy spóźniona, wykorzystała zaledwie 20 proc. puli. Będą też zamówienia związane z projektami informatycznymi, w których faza przygotowań jest wydłużona.
Szukasz zamówień?
W serwisie kontrakty.pb.pl
znajdziesz wyszukiwarkę:przetargów dużych >>>>>>>>
i małych>>>>>>>