Przetwórcy stali domagają się ochrony przed importem

Katarzyna Jaźwińska
opublikowano: 2002-12-19 00:00

Producenci stalowych kształtowników ponownie zabiegają w resorcie gospodarki o ochronę przed nadmiernym importem. Od przetrwania tych firm zależy kondycja branży, w tym Polskich Hut Stali.

W połowie roku Ministerstwo Gospodarki odrzuciło wnioski Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej (HIPH) o ochronę rynku produkcji kształtowników zimnogiętych (wyroby używane m.in. w budownictwie i motoryzacji) przed rosnącym importem.

— Wśród tych produktów są m.in. wyroby ze stali węglowej i chromoniklowej. Tona pierwszego z wymienionych kosztuje około 400 EUR, drugiego — 3 tys. EUR. Problem polega na tym, że wyroby te są oznaczone tym samym kodem. Nie bierze się pod uwagę cen każdego z produktów, lecz wyciąga średnią, a ta nie obrazuje szkody ponoszonej przez producentów — mówi Marek Picz, prezes Polmetalu z Małomic, jednego z producentów kształtowników.

Tymczasem resort zgodził się objąć postępowaniem ochronnym blachy używane do wyrobu kształtowników. Na efekty nie trzeba było długo czekać — wzrosły ich ceny. Dostawcą blach mogłaby być Huta Sendzimira. Spółka ma jednak problem z pozyskaniem środków obrotowych i nie może zrealizować zamówień. W efekcie producenci kształtowników zanotowali blisko 20-proc. spadek sprzedaży. Import tych produktów zwiększył się o około 40 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2001 r.

Producenci kształtowników podkreślają, że jeśli wprowadza się ochronę rynku, to szansę na nią powinni mieć wszyscy. Jeśli ochrona dotyczy dostawców surowców, muszą mieć na nią szansę także producenci wyrobów gotowych

— Ponownie zabiegamy więc o wszczęcie postępowania ochronnego — mówi Marian Ber, prezes Huty Buczek.

Oprócz tej spółki i Polmetalu ochroną zainteresowane są Huta Pokój i Stalprodukt. Starania producentów popiera HIPH. Jaką decyzję tym razem podejmie resort gospodarki — nie wiadomo. Producenci prognozują, że kłopoty dostawców kształtowników przeniosą się na cały sektor.

— Firmy, takie jak Huta Buczek, są odbiorcami produkcji z Polskich Hut Stali. Jeśli nie będzie nas, to komu koncern będzie sprzedawał swoje wyroby? — pyta Marian Ber.