Rosyjska agresja na Ukrainę mocno zachwiała uczciwą konkurencją na rynku międzynarodowych przewozów drogowych. Szczególnie odczuli to przewoźnicy ze wschodniej Polski. Stąd protesty i blokady przejść granicznych.
- Ich przyczyną są skuteczne próby obchodzenia unijnych sankcji gospodarczych nałożonych na transport rosyjski i białoruski, a także pojawienie się zjawisk nieuczciwej konkurencji, polegającej na nielegalnym wykonywaniu przewozów kabotażowych i przewozów do/z krajów trzecich przez część ukraińskich przewoźników - tłumaczy Piotr Litwiński, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego.
Za część tych negatywnych zjawisk odpowiedzialność ponosi administracja publiczna właściwa w sprawach wydawania zezwoleń na wykonywanie zawodu przewoźnika oraz za egzekwowanie przestrzegania zasad przez nieunijnych przewoźników. Nie bez winy pozostaje także administracja ukraińska, bezpodstawnie interpretująca na niekorzyść polskich przewoźników postanowienia umowy między Unią Europejską a Ukrainą w sprawie „wojennej” liberalizacji zasad drogowych przewozów.
Trzy największe organizacje pracodawców transportu drogowego (Ogólnopolski Związek Pracodawców Transportu Drogowego, Związek Pracodawców „Transport i Logistyka Polska” oraz organizacja pracodawców „Polska Unia Transportu”) postanowiły zająć wspólne stanowisko w tej sprawie.
W ocenie organizacji nieuczciwa konkurencja występuje głównie dzięki systemowej słabości polskich służb kontrolnych. Brak dostatecznej ilości inspektorów transportu drogowego na drogach czy brak kontroli nocnych to tylko przykłady zjawisk wymagających natychmiastowej poprawy.
„ Potrzebne są zmiany regulacyjne, które m.in. zamienią dotychczasową Inspekcję Transportu Drogowego w służbę mundurową wykonującą swoje zadania przez 24 godziny na dobę. Potrzebne jest także zwiększenie liczby inspektorów” - czytamy we wspólnym oświadczeniu organizacji.
Jako działania doraźnie, należy zdaniem przewoźników, podjąć kontrolę zleceniodawców i załadowców, którzy nie sprawdzają uprawnień do wykonywania przewozów zagranicznym przewoźnikom.
Przewoźnicy wskazują też na problem omijania sankcji przez rosyjskich i białoruskich przewoźników.
„ Jest to możliwe przez rejestrację na terenie Polski firm należących do rosyjskich i białoruskich przedsiębiorców. Na dodatek znaczna część tych firm nie spełnia wymagań określonych polskim i unijnym prawem” - podkreślają przewoźnicy.
Niestety także w tym przypadku jako odpowiedzialną za sytuację przedsiębiorcy wskazują polską administrację publiczną.
Przewoźników dziwi także, że polski rząd do tej pory nie zweryfikował korzystnych dla przewoźników rosyjskich i białoruskich polskich rozwiązań prawnych. Chodzi o zezwolenie im na wwożenie do Polski 600 l paliwa w baku, bez konieczności uiszczania akcyzy, ceł i innych opłat.
„ Postulujemy możliwie szybkie przywrócenie obowiązujących przed wielu laty przepisów ograniczających ilość takiego paliwa do 200 l. Proponujemy także rozważenie wypowiedzenia umów dwustronnych międzynarodowych przewozach drogowych zawartych pomiędzy Polską a Rosją oraz Polską i Białorusią” - podsumowują przewoźnicy.
