Przewoźnicy grożą blokadą rafinerii

Bołtryk Marcin, Sosnowska Lidia
opublikowano: 2000-09-12 00:00

Przewoźnicy grożą blokadą rafinerii

TO NIE DLA NAS: Zdaniem Jana Buczka, sekretarza generalnego ZMPD, z obniżenia ceł na import paliw skorzystają tylko najwięksi importerzy, a branża transportowa jej nie odczuje. fot MS

Firmy transportowe grożą blokadą rafinerii. Jutro w tej sprawie spotkają się przedstawiciele 20 regionalnych stowarzyszeń firm z tej branży.

Przedsiębiorstwa z branży transportowej grożą blokadą rafinerii. Skłoniły je do tego ostatnie podwyżki cen paliw. Jutro ponad 20 stowarzyszeń firm transportowych zamierza spotkać się w warszawskiej siedzibie Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych, aby zastanowić się nad dalszymi krokami. Na razie reaktywowały Ogólnopolski Komitet Protestacyjny Przewoźników, utworzony w 1999 roku.

— Zwróciliśmy się do premiera z prośbą o interwencję w celu zatrzymania wzrostu cen paliw. Żądamy obniżenia ceny oleju napędowego o 30 proc. Jeżeli premier nie podejmie takich działań, w najbliższych dniach przewoźnicy będą zmuszeni do zablokowania rafinerii i miejsc dystrybucji paliw — ostrzega Andrzej Majewski, przewodniczący OKPP.

Zdaniem Jana Buczka, sekretarza generalnego ZMPD, do podjęcia takich kroków zmusza przewoźników tragiczna sytuacja firm.

— Dziś rentowność branży wynosi minus 17 proc. — mówi.

Totalny paraliż

Tomasz Zakrzewski z PKN Orlen zapewnia, że ewentualna blokada rafinerii i punktów dystrybucji paliw nie powinna mieć wpływu na jakość obsługi finalnych odbiorców paliwa.

— Mamy specjalne awaryjne procesy dostaw — twierdzi Tomasz Zakrzewski.

Innego zdania jest Andrzej Szczęśniak, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych.

— Systematycznie drożejący olej napędowy drastycznie podnosi koszty funkcjonowania firm. Do wzrostu cen przyłożył się OPEC, ale dwa razy więcej zrobiło nasze Ministerstwo Finansów. Obawiam się, że protest wywoła totalny paraliż kraju — uważa Andrzej Szczęśniak.

Podatki górą

Od kilku lat koszty utrzymania firm z branży transportowej stale rosną. Jedną z głównych przyczyn jest tendencja wzrostowa udziału podatków w cenie paliwa. Pierwszego stycznia 1998 roku za litr oleju napędowego trzeba było zapłacić 1,48 zł. 44 proc. tej sumy stanowiły podatki (VAT i akcyza). W sierpniu 2000 roku cena litra ON wzrosła do 2,62 zł, a udział podatku wyniósł 52 proc.