Przewoźnicy kupują sprzęt używany
Większość firm transportowych bierze nowe naczepy w leasing. Gdy się zamortyzują, trafiają na rynek wtórny. Za używaną naczepę trzeba zapłacić o 60-70 proc. mniej niż za nową.
Nowe naczepy są w naszym kraju przede wszystkim oddawane w leasing.
Atrakcyjne ceny
Według szacunków Marty Czyż, specjalisty ds. marketingu w Zakładzie Budowy i Remontów Naczep WIELTON, poprzez leasing trafia do klientów około 75 proc. sprzętu. Wielu użytkowników decyduje się na zakup naczep używanych. Dotyczy to przede wszystkim przedsiębiorców z mniejszych firm lub tych, którzy rozpoczynają działalność. Kilkuletni sprzęt pochodzi przeważnie ze zwrotów leasingowych.
— Zakup takich naczep jest bardzo popularny. Szczególnie poszukiwany jest sprzęt, który już się zamortyzował. Klienci szukają urządzeń 3-4-letnich. Używaną naczepę można nabyć już za 30-40 proc. wartości nowej. Starsze pochodzą głównie z importu — informuje Marta Czyż.
Zagraniczna konkurencja
Jak jednak twierdzi Stanisław Cysarz, dyrektor marketingu w firmie ZASŁAW Zakład Przyczep i Naczep, maleje zainteresowanie polskich firm transportowych używanym sprzętem. Zaznacza on, że zakup naczep u dobrego krajowego producenta ma wiele zalet.
— Przede wszystkim mają one porównywalny poziom techniczny z produktami zachodnimi. Do tego dochodzi niższa cena, dostosowanie sprzętu do polskich warunków drogowych, ułatwiony dostęp do części zamiennych — mówi Stanisław Cysarz.
Zdaniem Mirosława Krzempki, szefa sprzedaży w firmie MARCAM K…GEL, dostęp do części zamiennych w przypadku zagranicznych naczep jest niemal identyczny jak w przypadku sprzętu rodzimej produkcji.
— Większość polskich producentów i tak korzysta z zagranicznych podzespołów, dostępność do części jest podobna. Nie wydaje mi się również, aby naczepy zachodnie były gorzej przystosowane do polskich warunków drogowych. Ceny zaś są zbliżone — ripostuje Mirosław Krzempka.
Marcin Bołtryk