Czytasz dzięki

Przewoźnicy złapali infekcję

opublikowano: 18-03-2020, 22:00

Sytuacja w transporcie międzynarodowym zaczyna być dramatyczna. Topnieją zlecenia, kierowcy odmawiają pracy.

Pandemia koronawirusa szybko urosła do jednego z najpoważniejszych wyzwań, przed jakimi stanął międzynarodowy transport drogowy.

— Skutki epidemii odczuliśmy jako pierwsi. Z ankiety przeprowadzonej przez nasze zrzeszenie wynika, że co czwarta firma transportowa odczuła spadek obrotów aż o 40 proc. Przewoźnicy towarowi wykonujący usługi dla międzynarodowych koncernów tracą pracę. Z godziny na godzinę zmagamy się z nowymi utrudnieniami i nie sposób przewidzieć, co nas jeszcze czeka. Musimy pogodzić się z tym, czego doświadczamy, robiąc jednocześnie wszystko, co w naszej mocy, by znaleźć rozwiązania rekompensujące straty. Musimy przecież zabezpieczyć dostawę najbardziej pożądanych produktów, w tym artykułów spożywczych i sprzętu medycznego — mówi Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników (ZMPD).

Obawy szoferów

Problemów jest coraz więcej. Kontrole sanitarne na granicach wydłużają kolejki, niektóre kraje zamykają przejazd poza wyznaczonymi korytarzami tranzytowymi. Ponadto kurczą się zamówienia, co przekłada się na rosnące koszty ogólne.

— Ograniczenie przewozów przez polskich przewoźników w większości przypadków nie wynika z braku produktów do przewiezienia, lecz z obawy kierowców przed szalejącym wirusem — mówi Łukasz Włoch z Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców.

Spore zamieszanie jest w sytuacji, gdy kierowcy nie wracają do Polski autem ciężarowym.

— Pracownicy są wówczas zobowiązani przejść 14-dniową kwarantannę, co uniemożliwia wykonanie przez nich kolejnych operacji — tłumaczy Łukasz Włoch.

Potwierdza to Andrzej Szymański, dyrektor zarządzający Dartomu.

— Sytuacja w transporcie międzynarodowym zaczyna być dramatyczna. W obawie przed zarażeniem kierowcy początkowo nie chcieli wyjeżdżać tylko do Włoch, teraz lista krajów zaczyna się wydłużać o Francję i Hiszpanię — mówi Andrzej Szymański.

Obawy kierowców to tylko jeden z problemów.

— Niestety, wkrótce nie będzie czego wozić. Coraz więcej zakładów produkcyjnych jest zamykanych. Dotychczas dotyczyło to głównie Włoch, ale pojawiają się przypadki także w innych krajach. Ponadto jeśli już znajdzie się kierowca i uda się zorganizować transport, to trzeba się przygotować na przestoje. Większość krajów, w tym Polska, wprowadziło kontrole na granicach — mówi Andrzej Szymański.

Ponieważ duża część zakładów produkcyjnych jest zamknięta, mocno utrudnione jest optymalizowanie przewozów.

— Musimy wykonać dużo więcej tzw. pustych kilometrów, czyli wydłużyć dojazd z miejsca rozładunku do miejsca załadunku, aby podjąć kolejne zlecenie. Nie jestem w stanie policzyć strat, ale jedno jest pewne — bez wsparcia państwa branża transportowa nie przeżyje tego kryzysu — uważa Andrzej Szymański.

Zespół kryzysowy

Dzięki staraniom m.in. ZMPD został powołany międzyresortowy zespół, który wspólnie z branżą przygotował pakiet rozwiązań ułatwiających przewoźnikom przetrwanie.

— Chodzi m.in. o ulgi w obowiązkach na rzecz urzędów skarbowych czy ZUS. W toku są prace nad rozwiązaniami umożliwiającymi zawieszenie na jakiś czas zobowiązań inwestycyjnych. Przedsiębiorcy domagają się m.in. zawieszenia zobowiązań podatkowych na rzecz ZUS w przypadku wynagrodzeń dla kierowców, uruchomienia dla nich wypłat z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Bez wsparcia państwa nie damy rady, a chcemy utrzymać potencjał, aby ruszyć na rynki natychmiast, gdy tylko pozwolą na to warunki — podkreśla Jan Buczek.

Kolejny postulat to zawieszenie lub chociaż prolongowanie płatności podatku od środków transportu, co już wdrożyły lub właśnie to robią niektóre kraje.

— Nie możemy też dopuścić do zamknięcia granic dla transportu drogowego. Międzynarodowa Unia Transportu Drogowego zwróciła się do Komisji Europejskiej o ochronę kierowców i zapewnienie swobodnego przepływu dóbr i usług. Ważną kwestią są też zagraniczni kierowcy, świadczący pracę na rzecz polskich przedsiębiorców. Powinni być traktowani jak polscy obywatele, dzięki czemu nie będą podlegać zaostrzonym procedurom kontroli cudzoziemców — mówi Jan Buczek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy