Koszty transportu międzynarodowego to jeden z elementów hamujących mniejszych przedsiębiorców przed zagraniczną ekspansją. Firmy transportowe uważają jednak, że takie podmioty nie powinny narzekać.

Dokładna weryfikacja
Zdaniem przedstawicieli branży transportowej, ceny dla mniejszych przedsiębiorców, którzy nie przewożą dużo, nie są wygórowane. Jednak często takie firmy przekonane są — bezpodstawnie — o wysokich kosztach transportu.
— Przekonanie to wynika z braku umiejętności zweryfikowania cen na rynku. Przedsiębiorcy zazwyczaj pytają o cennik duże, międzynarodowe korporacje, które obsługują większe przewozy. Działa jednak na rynku także mnóstwo małych podmiotów, które specjalizują się w obsłudze mniejszych firm i realizują przewozy małych partii towarów. Ich cenniki mogą być bardziej przystępne — tłumaczy Maciej Żarys, menedżer sprzedaży w organizacji Pall-Ex Polska, która zrzesza w Polsce ok. 20 małych i średnich firm transportowych i skupia się na obsłudze mikro-, małych i średnich firm. Marcin Żarys dodaje, że błędem jest także poprzestawanie na powierzchownym zbadaniu dostępnej oferty.
— Warto zwrócić uwagę na to, że cena usługi transportowej może się znacząco zmniejszyć po rozpoznaniu potrzeb klienta i wolumenu zlecanych przez niego przesyłek. Często się zdarza, że klient wcale nie potrzebuje rozwiązania, o które pyta na początku. Z naszych doświadczeń wynika, że alternatywne rozwiązanie proponowane przez przewoźnika może być tańsze nawet o 30 proc. — twierdzi przedstawiciel Pall-Eksu.
Przekonuje, że w Pall-Eksie nie funkcjonuje sztywny cennik. Ten bazowy po rozpoznaniu potrzeb klienta może się diametralnie zmienić. Wiele zależy też od tego, jak zostanie rozwiązana tzw. logistyka ostatniej mili (czyli doręczenia przesyłek do klientów końcowych), co jest największym kosztem w transporcie.
— Dzięki współpracy z firmami transportowymi działającymi w danym regionie, doskonale znającymi lokalne uwarunkowania, można taki koszt obniżyć, co wpłynie na całkowity koszt dystrybucji — tłumaczy Maciej Żarys.
Dla wielu firm chętnych do eksportu największym problemem nie jest zresztą cena, tylko brak połączenia transportowego w interesujący dla nich rejon. Na przykład Pall-Ex stałe połączenia liniowe oferuje do Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Portugalii, Rumunii, Francji, Włoch. W najbliższym czasie uruchomi je w Turcji, Niemczech, Czechach, na Słowacji i w krajach Beneluksu. — Na razie koncentrujemy się na realizacji przewozów na terenie Europy, choć niewykluczone, że w przyszłości pojawią się połączenia również z innymi rejonami świata — mówi Maciej Żarys.
Małym trudniej
Warto też pamiętać, że w branży transportowej panuje ogromna konkurencja, która powoduje, że stawki są niewielkie, ale jednocześnie wielu przewoźników działa na minimalnych marżach i godzi się na długie terminy płatności. A koszty działalności wcale nie są niskie. W efekcie małe firmy transportowe, które stanowią większość całego sektora, często same ledwo wiążą koniec z końcem.
Zdaniem Roberta Sadowskiego, prezesa Sawa Logistics, ok. 60 proc. firm transportowych to mikroprzedsiębiorcy. W 2010 r. uznał on, że najlepszym sposobem na zaradzenie problemom, z którymi zmagają się takie firmy, będzie połączenie ich w grupę, i stworzył klaster transportowy SpediGo Polish Group.
— Podjąłem próbę konsolidacji sił, żeby stworzyć jedną mocną grupę oferującą usługi dla dużych klientów, z którymi współpraca nie jest osiągalna z punktu widzenia pojedynczego przedsiębiorcy. Miało to spowodować większą dostępność samochodów, zaproponowanie urozmaiconego taboru lepszych stawek, a przede wszystkim poprawienie poziomu usług. Pojedynczy przewoźnicy, o których mówi się czasami „one man army” są w jednej osobie zarówno kierowcą, spedytorem, księgowym czy też prawnikiem. Osamotnieni w swoich działaniach, przy wysokich kosztach funkcjonowania firmy, skazani są na porażkę. Miałem pomóc im zaistnieć. Spróbować wspólnie negocjować ceny różnych usług, np. telefonicznych, ubezpieczeń, prawnych, czy wynegocjować dobrą stawkę za kupno paliwa — tłumaczy Robert Sadowski.
Niestety, realizacja przedsięwzięcia okazała się znacznie trudniejsza, niż zakładał. Do tej pory usilne starania nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, choć idea nadal istnieje, a jej pomysłodawca walczy dalej.
Duzi też mogą
Transportowe korporacje przekonują małych przedsiębiorców, że u nich też przewozić mogą niedrogo.
— To prawda, że duże firmy ze znaczącymi wolumenami stanowią kluczową grupę klientów firm transportowo-logistycznych. Nie oznacza to jednak, że mniejsze przedsiębiorstwa nie mają szans na atrakcyjne stawki przewozowe. Poza transportami cało— i częściowopojazdowymi, to właśnie z myślą o nich operatorzy logistyczni oferują także przewozy drobnicowe, dedykowane dla mniejszych przesyłek. W DSV jest to serwis Daily Pallet, który oferuje konkurencyjne stawki i krótki czas dostaw dla przesyłek od jednej do pięciu palet i do 3500 kg — przekonuje Paweł Osiak, business development manager w DSV Road.
Jego zdaniem, sieć firmy składa się z ponad 200 oddziałów w Europie i głównego terminalu w Niemczech, dzięki czemu nietrudno jej łączyć mniejsze przesyłki drobnicowe w większe transporty. W efekcie stawki transportowe mają szansę pozostać na atrakcyjnym poziomie.
— Również w przypadku niewielkich firm i sporadycznych przesyłek, jeśli tylko przedsiębiorca będzie w stanie zgłosić zapotrzebowanie na transport z wyprzedzeniem, będziemy mogli połączyć taki transport z innymi przesyłkami w dany rejon — podkreśla Paweł Osiak.