Przybywa apartamentów, bo są na nie chętni

  • Małgorzata Ciechanowska
opublikowano: 04-09-2012, 00:00

Mieszkania: W Polsce jest coraz więcej osób zamożnych, a co za tym idzie – coraz więcej zainteresowanych najdroższymi lokalami

Wraz z rozwojem polskiej gospodarki w naszym społeczeństwie zwiększa się liczba osób zamożnych. Tendencję tę dostrzegli w ostatnich latach deweloperzy, którzy wyraźnie zwiększyli udział apartamentów w swoich inwestycjach. — To pozytywny sygnał dla rynku nieruchomości z najwyższej półki, który daje nadzieję, że polski rynek luksusowych apartamentów ma przed sobą dobre perspektywy rozwoju — przekonuje Wojciech Porębski z agencji Północ Nieruchomości.

Apartament nie tylko w nazwie

Najwięcej apartamentów buduje się w Warszawie. W II kwartale 2012 r. do sprzedaży trafiło aż 9 luksusowych inwestycji, m.in.: Poznańska 13, Cosmopolitan Twarda 2/4, Centrum Praskie Koneser, Riviera Marymont. Trzeba jednak zaznaczyć, że nie wszystkie lokale dostępne w wymienionych inwestycjach zasługują na miano apartamentu.

Aby tak było, muszą zostać spełnione określone warunki, które deweloperzy często minimalizują: metraż powyżej 100 mkw., wysokość powyżej 2,5 m, duże okna, luksusowe wykończenie. Równie istotnym czynnikiem jest lokalizacja. Najbardziej prestiżowe warszawskie dzielnice to Mokotów i Śródmieście — tu znajduje się łącznie około 1,3 tys. apartamentów. Wśród zamożnych popularnością cieszą się także Żoliborz i Saska Kępa. Z danych Home Broker wynika, że ofert spełniających wymagania stawiane apartamentom jest co najwyżej 3,9 proc.

— Biorąc ponadto pod uwagę, że według GUS w Śródmieściu, na Pradze Południe, Mokotowie i Żoliborzu jest prawie 305 tys. mieszkań, można się pokusić o szacunek, że w Warszawie jest najwyżej 11 — 12 tys. apartamentów — mówi Bartosz Turek z Home Broker.

Są chętni

Deweloperzy nie narzekają na brak zainteresowania apartamentami. Grunt, żeby cena była adekwatna do produktu. — Minęły czasy, kiedy 1 mkw. w każdej luksusowej inwestycji można było sprzedać za 20-30 tys. zł. Dziś liczy się jakość, za którą klienci nie zamierzają przepłacać — podkreśla Wojciech Rakowski, współwłaściciel spółki ModernBau, budującej apartamenty Riviera Marymont.

Oczywiście bez problemu można znaleźć obiekty, w których cena za mkw. przekracza 20 tys. zł (Złota 44, Cosmopolitan). I na takie nieruchomości znajdą się chętni. Niedawno firma Atlas Estate sprzedała luksusowy penthouse (206 mkw.) w Platinum Towers za 4 mln zł.

Ukryta obniżka

Niemile widziane wśród deweloperów i właścicieli luksusowych nieruchomości są obniżki, przynajmniej oficjalne. Niemniej jednak wielu inwestorów, z powodu pogorszenia się sytuacji gospodarczej w Polsce i na świecie, musiało zdecydować się na cięcie cen.

— Deweloperzy budujący najbardziej prestiżowe apartamentowce wciąż utrzymują wysokie poziomy cen i raczej nie stosują obniżek. Jednak niektórzy z nich tną ceny. Jednak nie chcąc się przyznać do ich redukcji często nie ujawniają cennikówapartamentów — zaznacza Jarosław Skoczeń, pełnomocnik agencji Emmerson.

Wyczekana sprzedaż

Z danych agencji nieruchomości wynika, że sprzedaż apartamentu, którego cena wynosi ponad 1 mln zł, trwa przynajmniej dwa razy dłużej niż lokalu z segmentu popularnego.

— Sprzedaż apartamentu trwa zwykle dłużej przede wszystkim ze względu na mniejszą liczbę potencjalnych kupców. Czas sprzedaży uzależniony jest jednak najbardziej od atrakcyjności oferty dla potencjalnego nabywcy. Jeśli cena konkretnego apartamentu jest korzystna w porównaniu do pozostałych ofert rynku, jego sprzedaż może być szybsza niż typowego mieszkania — twierdzi Jarosław Skoczeń.

Problemu ze zbyciem apartamentów nie mają deweloperzy, którzy oferują kameralne inwestycje (po kilka lokali w budynku). Spółka Ipeco ze sprzedażą luksusowych mieszkań w swoich inwestycjach startuje jeszcze przed rozpoczęciem budowy.

— Zanim zacznie się budowa zwykle mamy sprzedanych od 50 do 90 proc. lokali — ujawnia Mirosław Polak, prezes spółki Ipeco. Być może sekret dewelopera polega na dostosowywaniu apartamentów do indywidualnych potrzeb klientów, którzy mają wpływ na nieruchomość od momentu wbicia pierwszej łopaty? A może chodzi o niewielką liczbę lokali w ofercie? Nie wiadomo, ważne, że klientów nie brakuje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Ciechanowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu