Przybywa pracy na budowach

opublikowano: 20-08-2014, 00:00

Zanim z kopyta ruszą kontrakty unijne, branża uzupełnia zaplecze kadrowe. Wbrew pozorom, nie będzie to łatwa sprawa.

Zatrudnię kierownika budowy, menedżera projektu — takie ogłoszenia coraz częściej zaczynają pojawiać się w serwisach doradztwa personalnego. Mimo że kontrakty budowlane ruszają w tempie ruszającego spod semafora pociągu towarowego, firmy zaczynają zatrudniać specjalistów.

— Szukają przede wszystkim doświadczonych inżynierów. O ile w branży drogowo-mostowej, ze względu na realizowane w ostatnich latach kontrakty, łatwiej można znaleźć pracowników, o tyle branża kolejowa, ze względu na ogromną lukę inwestycyjną, stanowi dla firm ogromne wyzwanie — podkreśla Mirosława Jemioło, senior konsultant w Hays Poland, zajmującej się doradztwem personalnym. A pracy na torach będzie niemało. Obecnie Polskie Linie Kolejowe realizują rocznie kontrakty za 7-9 mld zł W perspektywie 2014 -20 Bruksela przyznała na inwestycje kolejowe ponad 40 mld zł. Większość pieniędzy może trafić na infrastrukturę torową, mniejsza część — na tabor.

— Największe luki kadrowe obserwujemy w branżach budownictwa kolejowego, elektrycznego i teletechnicznego. Specjalistów, którzy mają uprawnienia budowlane i doświadczenie w tych dziedzinach, jest zadecydowanie za mało, by zaspokoić rekrutacyjne potrzeby firm — uważa Katarzyna Skorupka-Podziewska, dyrektor ds. zarządzania zasobami ludzkimi w firmie Skanska.

Spółka radzi sobie jednak całkiem nieźle ze zdobywaniem fachowców. Na początku czerwca ogłosiła plan naboru 800 pracowników. Do tej pory zatrudniła już 500 osób. Plan zatrudnienia przekroczył Budimex, który — jako jedna z nielicznych firm — szuka specjalistów do budowy dróg. Prezes Dariusz Blocher w czerwcu mówił o naborze 120-140 pracowników.

— Od początku roku zatrudniliśmy 300 osób do realizacji kontraktów drogowych — podkreśla Dariusz Blocher. Niedawno Budimex ogłosił także rekrutację kadry do inwestycji w energetyce. — Zatrudniliśmy 40 osób i potrzebujemy jeszcze 30-40 specjalistów — mówi Dariusz Blocher.

Nie ukrywa, że wielu z nich udało się przejąć od konkurencji. — Brak fachowców w energetyce czy na kolei wynika z tego, że w ostatnich latach na tych rynkach niewiele inwestowano. W efekcie uczelnie i zawodówki rezygnowały z kształcenia kadr — podsumowuje Mirosława Jemioło.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu