Przychodzi blondynka do numizmatyka

opublikowano: 08-03-2018, 22:00

Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy. Nie przecząc Marilyn Monroe, najlepiej kupić więc monety — szczęście dają ponoć te z II RP

 

MY SŁOWIANKI:Dwuzłotówka przedstawiająca kobiece popiersie na tle kłosów zboża wybita została w mennicy w Birmingham, o czym można się przekonać, odwracając monetę i znajdując maleńką literę H, tuż pod pazurem orła.ZARAZ, ZARAZ...:Pięciozłotówka ze sztandarem rzeczywiście może być w bardzo wielu zbiorach, ale dopiero bardzo rzadki egzemplarz próbny — wybity specjalnym głębokim stemplem — będzie licytowany od 40 tys. zł.TOPLESS:Najrzadsza obiegowa moneta II RP ma nominał 5 zł, przedstawia niekompletnie odzianą boginię Nike i będzie licytowana od 15 tys. zł.
Zobacz więcej

MY SŁOWIANKI:Dwuzłotówka przedstawiająca kobiece popiersie na tle kłosów zboża wybita została w mennicy w Birmingham, o czym można się przekonać, odwracając monetę i znajdując maleńką literę H, tuż pod pazurem orła.ZARAZ, ZARAZ...:Pięciozłotówka ze sztandarem rzeczywiście może być w bardzo wielu zbiorach, ale dopiero bardzo rzadki egzemplarz próbny — wybity specjalnym głębokim stemplem — będzie licytowany od 40 tys. zł.TOPLESS:Najrzadsza obiegowa moneta II RP ma nominał 5 zł, przedstawia niekompletnie odzianą boginię Nike i będzie licytowana od 15 tys. zł. FOT. ANTYKWARIAT NUMIZMATYCZNY MICHAŁ NIEMCZYK

Spór o to, jak ważne jest lustro, byłby grząski, bo dla wartościowych numizmatów okazuje się ono tak samo kluczowe jak dla kobiet i srok. Jak można pokazać na przykładach z katalogu nadchodzącej aukcji, to właśnie zwierciadło decyduje nierzadko, czy moneta o tym samym wzorze licytowana ma być od 500 zł, czy od 40 tys. zł. Mając na uwadze najświeższe trendy, najlepiej też przeglądać się w lustrach pieniędzy z okresu II Rzeczypospolitej — bo to kategoria, która robi obecnie najlepsze wrażenie na popycie. Monety z okresu II RP wzbudzają największe pożądanie kolekcjonerów, ale też najlepiej rokują dla początkujących zbieraczy, twierdzi Michał Niemczyk, który wystawi numizmaty na internetową aukcję, budząc je w sobotę na 9 rano.

Pierwszej próby

Tuż po przebudzeniu cały katalog najchętniej przeglądałby się w lustrze tzw. próbnej pięciozłotówki, która wystawiona zostanie z progiem 40 tys. zł. Mowa o okolicznościowej monecie bitej od 1930 r. dla upamiętnieniastulecia powstania listopadowego, tym razem z magnetyzującym kolekcjonerów dopiskiem NGC PF64 CAMEO. Dla blondynek katalog tłumaczy to zdaniem „najpiękniejsza, jaką widzieliśmy”, bo oznaczenie odpowiada za najlepszy stan zachowania, nieskazitelny połysk lustra i matowość wypukłego detalu.

— Nazywana potocznie „Sztandarem lustrzanym” to najrzadsza moneta próbna II RP wybita stemplem lustrzanym — wystawiany egzemplarz jest drugim znanym, a jego oznaczenie CAMEO odnosi się do tzw. głębokiego lustra. W przeciwieństwie do większości obiegowych takie monety próbne wybijane były przy użyciu specjalnie przygotowanego, polerowanego lustrzanego stempla, który był dodatkowo głębszy. Dlatego przy standardowych emisjach detale nie wydają się aż tak trójwymiarowe, a ich tło nie jest tak połyskujące. Obiegową pięciozłotówkę może mieć w zbiorach każdy kolekcjoner, jednak próba dotychczas tylko raz pojawiła się w obiegu — tłumaczy Michał Niemczyk, dodając, że plastikowe zabezpieczenie, w którym osadzony jest numizmat, to amerykański grading.

Najprościej, sprowadza się to do bezwzględnej oceny stanu zachowania, której dokonuje niezależna wyspecjalizowana instytucja, co daje w tym przypadku pewność, że numizmat o naturalnej patynie rzeczywiście nadaje się do poprawiania szminki. Odrobinę trudniejsze byłoby to w przypadku, gdyby sroka zainwestowała w tę samą pięciozłotówkę ze sztandarem, ale nie z serii próbnej — na takiej obiegowej w tle mogą się pojawić nieznaczne skazy, chociaż nie można jej też odmówić bezsprzecznych zalet. W katalogu znajdziemy nawet takie 5 zł, które licytować można już od 500 zł, w dodatku pokryte wyraźniejszą patyną, a więc modnie połyskujące na złoto.

Vogue za 2 zł

Oprócz nieskazitelności lustra na rynku numizmatów stawkę potrafi też podnosić określony rocznik, co pokazuje już inna pięciozłotówka, tym razem z prężącą się boginią Nike w wianuszku napisu Rzeczpospolita Polska. Pierwsza obiegowa moneta o tym nominale w II RP może się przy okazji okazać najrzadszą spośród wszystkich międzywojennych, głównie dlatego, że w latach 30. rozprawiła się z nią inflacja. W związku z tym, że wartość zawartego w pięciozłotówce srebra przewyższała wartość nominalną, większość emisji wycofano, a mennica przetopiła niemal cały nakład rocznika 1932 — m.in. dlatego egzemplarz z tą datą ma cenę wywoławczą 15 tys. zł. Jak podaje katalog, w stanie trzecim moneta wyceniana jest na 20 tys. zł, w stanie drugim już na 35 tys. zł, a w 2015 r. egzemplarz w stanie pierwszym podniósł na aukcji poprzeczkę do 75,9 tys. zł.

Tak jednak, jak powłóczyste szaty Nike mogą być uznane za klasyczne, a rzadkość w obiegu za podnoszącą zwyżkowy potencjał, tak oku blondynki nie może umknąć inna moneta, w sam raz na nadchodzący sezon. Dwuzłotówka z 1924 r. przedstawia kobiece popiersie, wpisujące się w wiosenne trendy luźnym warkoczem, chociaż dla inwestora uczesanie z wybiegu może mieć marginalne znaczenie wobec tego, że z obiegowych monet o tym nominale ta rzeczywiście jest rzadkością. Odwracając wzrok od modelki na rewersie, kolekcjoner zwróci przede wszystkim uwagę na awers oznaczony osamotnioną literką H, która jest kluczem do zgadywanki, z jakiej mennicy pochodzi egzemplarz.

Dwuzłotówkę ze słowiańsko uczesaną kobietą bito w srebrze w czterech mennicach — w Londynie, Birmingham, Filadelfii i Paryżu — przy czym każdy z europejskich kierunków zostawił jakiś znak rozpoznawczy. Paryskie monety mają wybity róg obfitości, londyńskie małą kropkę zaraz po dacie, a te z Birmingham właśnie literkę H, chociaż w obiegu nieczęsto można się temu przypatrzeć, bo tuż po wprowadzeniu pierwszej partii z tej mennicy do obiegu zdecydowano się przenieść zamówienie do Londynu. Cena wywoławcza numizmatu to 6 tys. zł, przy czym jest w niej zarówno wpisanie się w trend II RP, jak i w modę rozumianą trochę wiosenniej niż w biuletynie dla numizmatyków.

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Przychodzi blondynka do numizmatyka