Przychodzi sztuka do lekarza

opublikowano: 25-10-2018, 22:00

Na aukcjach sztuki dotkliwie brakuje stomatologów — wynika z półrocznego raportu bazy Artnet, który podsumowuje ogólne łakomstwo zbieraczy na ponad 10 mld USD

Rynek utył 14 proc.

Najdroższą rzeźbę minionego półrocza stworzył Jeff Koons, podaje Artnet.
Aluminiowy, ponad 3-metrowy obiekt „Play-Doh” sprzedano za równowartość 86 mln
zł, potęgując wrzawę pytań o przekaz artystyczny.
Zobacz więcej

BRAK SŁÓW:

Najdroższą rzeźbę minionego półrocza stworzył Jeff Koons, podaje Artnet. Aluminiowy, ponad 3-metrowy obiekt „Play-Doh” sprzedano za równowartość 86 mln zł, potęgując wrzawę pytań o przekaz artystyczny. Fot.christie's

Czas pogłębić rozterkę o nadciśnieniu, bo w pierwszej połowie 2018 r. całkowity obrót na aukcjach dzieł sztuki i rzemiosła artystycznego wyniósł 10,2 mld USD (38,6 mld zł), zapewniając pasjonatom statystyki akrobatyczny skok rzędu 14 proc. względem wyniku z poprzedniego roku. Jak podaje raport, przeciętna cena wylicytowanego w badanym okresie obiektu wzrosła do 93,4 tys. USD (353 tys. zł) w Stanach Zjednoczonych i do 42,9 tys. EUR w Europie (185 tys. zł) — przeliczając to na męczące miesiące w szarym arkuszu przeciętnych płac nad Wisłą, nie trzeba się jednak pogrążać bez miary: jesień na rynku tańszej sztuki obserwowana jest też za Oceanem.

Czy jest na sali lekarz?

O transakcji na sali mówi się potocznie, kiedy zwycięska oferta w trakcie licytacji nie sączy się przez telefon ani sieć, tylko wiąże ze zdobywczym gestem podniesienia plakietki z numerem. O tym, że brakuje na tych łowach doktorów czy mecenasów, dyskutuje się głównie w odniesieniu do obserwacji, że wspomnianą przeciętną stawkę zawyża nie ogół kolekcjonerów, tylko garstka z najgrubszymi portfelami. Pospolitsza, średnia klasa zbieraczy prawie już zniknęła — czytamy w raporcie Artnet o umownych „dentystach, którzy mogliby wydać na dzieło 25-50 tys. USD (94-189 tys. zł)”. Jesień w tym segmencie światowego obiegu sygnalizuje też wiadomość, że sprzedaż w przedziale cenowym 10-100 tys. USD rośnie najwolniej, podczas gdy dzieła wyceniane na co najmniej 10 mln USD to sektor tęższy w stosunku do stanu sprzed roku o 23 proc.

Zajęcia koedukacyjne

Oprócz standardowej porcji danych, jaką stanowią zestawienia obrotów na licytacjach, branżowe raporty coraz częściej sięgają po gorycz statystyki włączającej do tabeli podział na płci. W pierwszej połowie 2018 r. w nobilitującej setce o najwyższych aukcyjnych obrotach znalazło się jedynie pięć kobiet, a prace tych artystek dzieli od dzieł artystów 8-procentowa cenowa luka. Od 2013 r. panie stanowią w tym rankingu wąski wianuszek dwóch/ trzech nazwisk sławy Yayoi Kusamy albo Georgii O’Keeffe, sugestywnie malującej zwijające się muszle czy rozwijające kwiatowe główki. Tematowi rzekomego podziału na sztukę pań i panów poświęca się też sporo rozważań na rynku lokalnym, jednak surowa kalkulacja typująca akurat kobiece dzieła jako niedoszacowane i z inwestycyjnym potencjałem byłaby jak przeniesienie się na dobre do czasów, w których synowie rzeczywiście pojedynkowali się na szpady, a córki haftowały na serwetach maki.

Afro i Amerykanie

Oprócz samej obserwacji, że rynek dzieł w USA wdzięcznie wpisuje się w korelację z tempem wzrostu PKB, warto nie zamykać też oczu na inne trawiące go podziały — sztuka wychodzi przecież spod dłoni kobiecych, męskich, o ciemnym naskórku i o bledszym. Co warte odnotowania — podaje raport — 6 z 10 najdrożej wylicytowanych w pierwszym półroczu prac współczesnych to dzieła Afroamerykanów, przy czym po raz pierwszy w historii branżowych badań w dziesiątce znalazł się reprezentant grupy inny niż osławiony Jean-Michel Basquiat. Dramatyczny, jak przystało na korpus w kolorze butelki szampana, obraz ustanawiający rekord na rynku prac malarza był jednocześnie największym sprzedanym dziełem jego autorstwa — „Flexible” Basquiata osiągnęło próg ponad 45,3 mln USD (171 mln zł). Poza domyślnymi korzyściami z jego odbioru, zawdzięczamy mu też pewną ulgę, bo — gdyby nie twórczość Basquiata — tabelę rekordów na rynku sztuki współczesnej otwierałaby warta około 22,8 mln USD (86 mln zł) rzeźba Jeffa Koonsa, bez litości obciążająca krytyków tłumaczeniem formy naśladującej pokraczną zbitkę z przysychającej plasteliny.

Terakotowa Armia

Trudno o obszar ciaśniej spowity mitami niż pulsujący na mapie światowych transakcji rynek sztuki chińskiej — pole rozległe jak pół kontynentu i czarne od nazwisk trudnych do wymówienia. Zachodnie porządki przyzwyczaiły odbiorców analiz do pewnych schematów, pozwalających ze swobodą rozprawiać o inwestycyjnychmożliwościach na rynku Moneta czy Picassa, tymczasem kiedy do tabeli rekordów wkrada się coraz więcej krajobrazów z chińskimi górami, ograniczenia popychają w zaułki pokroju: Państwo Środka wchodzi na ścieżkę spektakularnego rozwoju.

Owszem, z danych domów aukcyjnych wynika, że ceny sztuki chińskiej potrafią już dorównywać stawkom za malunki impresjonistów, ale analitycy Artnetu przestrzegają przed oceną sytuacji wyłącznie na podstawie najwyższych transakcji. Podczas gdy morze drobniejszych podmiotów działających lokalnie z trudem nie zamyka miesiąca stratą, obrót chińską sztuką i antykami wzrósł poza granicami państwa o 8 proc. w 2017 r. Jak zaznacza Ning Lu w raporcie, gdyby z bazy danych usunąć jednak czubek tabeli — 0,5 proc. transakcji powyżej 10 mln CNY (5,4 mln zł) — całkowita sprzedaż zagraniczna nie wysyłałaby już sygnałów tak pogodnych, notując spadek rządu 12 proc. i istotnie dając się zestawić z armią z terakoty, która co prawda stoi na baczność, ale pusta w środku. © Ⓟ

4 mld USD Taki w przybliżeniu był obrót dziełami sztuki na rynku amerykańskim w I połowie 2018 r. Jak podają analitycy Artnet, jego związek z tempem rozwoju gospodarczego jest wyraźny: PKB Stanów Zjednoczonych zwiększył się w II kwartale 4,1 proc., a to najlepszy wynik od 2014 r.

86 mln zł Tyle kosztowała najwyżej wylicytowana rzeźba w I połowie 2018 r. Wykonana z aluminium zbitka plasteliny jest autorstwa Jeffa Koonsa i, jak twierdzi artysta, powstała z inspiracji podobną kompozycją ulepioną przez jego synka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Przychodzi sztuka do lekarza