Przycięta składka tuszuje zadłużenie

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 21-09-2012, 00:00

Zmiany w OFE podbiły ukryty dług Polski już o 17,7 mld zł. A to tylko część zobowiązań rządu schowanych przed oficjalną statystyką

Według oficjalnych danych Ministerstwa Finansów (MF), dług publiczny Polski na koniec drugiego kwartału 2012 r. wyniósł 842,7 mld zł. Przez rok zadłużenie państwa wzrosło więc o 56,7 mld zł. Ekonomiści podkreślają jednak, że przyrost długu byłby znacznie większy, gdyby nie zmiany dokonane przez rząd w statystyce zadłużenia. Dane publikowane przez MF nie uwzględniają wielu zobowiązań zaciąganych przez rząd, które podatnicy tak czy inaczej będą musieli kiedyś spłacić.

Miliardy pod dywanem

Same zmiany w OFE (dokonane w maju 2011 r. przesunięcie dwóch trzecich składki z OFE na tzw. indywidualne konta w ZUS) powodują przyrost tzw. długu ukrytego o kilkanaście miliardów złotych rocznie. Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR) dowiedziało się, że na koniec drugiego kwartału 2012 r. na kontach w ZUS zapisane było już 17,7 mld zł. O taką kwotę zwiększyły się zobowiązania państwa, a oficjalna statystyka tego nie uchwyciła.

— Zmiany w OFE służyły jedynie sztucznemu obniżeniu długu państwa. Dzisiaj widzimy dokładnie o przeksięgowanie jakiej kwoty chodzi — mówi Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club. Gdyby te 17,7 mld zł trafiły do OFE, byłyby oszczędnościami, z których kiedyś wypłacanoby emerytury. Ponieważ jednak trafiły do ZUS, zostały natychmiast wydane i został po nich tylko zapis księgowy, czyli dług państwa wobec obywatela.

— Kwota, która jest gromadzona na indywidualnych kontach w ZUS, powinna być stale doliczana do oficjalnej wartości długu publikowanego przez rząd. Dopiero takie dane byłyby porównywalne z tymi sprzed wejścia w życie zmian w OFE — tłumaczy Aleksander Łaszek, ekonomista FOR.

Przestawianie zegara

Założony przez Leszka Balcerowicza FOR rozważa zmodyfikowanie w tym kierunku swojego licznika długu publicznego (wielki monitor z rosnącą w szybkim tempie wartością wisi w centrum Warszawy). Możliwe, że wkrótce podawana kwota zostanie podniesiona o sumę zapisów na kontach w ZUS.

— Z merytorycznego punktu widzenia taka zmiana byłaby w pełni uzasadniona. Jeszcze tę sprawę jednak rozważamy, bo oznaczałoby to modyfikację metodologii, która obowiązuje od uruchomienia licznika — mówi Aleksander Łaszek. Do zmian namawia Stanisław Gomułka.

— Trzeba tę poprawkę koniecznie wprowadzić, np. z początkiem 2013 r. Zapisy na indywidualnych kontach w ZUS to pełnoprawny dług publiczny, tyle że schowany. Przekonuję Leszka Balcerowicza, żeby to uwzględnił na swojej tablicy — mówi Stanisław Gomułka. Uzasadnienie dla zmian w liczniku widzi też Stefan Kawalec, były wiceminister finansów.

Księgowe oddłużanie

Zmiany w OFE to tylko jeden ze sposobów, w jaki rząd zaniża oficjalne wskaźniki długu. Podobnym sposobem, którym minister Jacek Rostowski posługuje się już od trzech lat, jest przenoszenie zobowiązań państwa z budżetu centralnego do Krajowego Funduszu Drogowego (KFD). Na koniec drugiego kwartału 2012 r. fundusz zadłużony był już na 41,65 mld zł. Dług ten uwzględniany jest w statystyce prowadzonej przez Eurostat, ale nie obejmuje go statystyka krajowa.

Sposobem na papierowe obniżanie długu publicznego jest też m.in. Fundusz Rezerwy Demograficznej (FRD). Rząd w przyszłym roku chce wziąć z niego kolejne 2 mld zł (łącznie przez 4 lata będzie to już 17 mld zł) i przeznaczyć na wypłatę bieżących emerytur. Efekt będzie taki, że w statystyce deficyt w polskich finansach będzie niższy, ale sytuacja w finansach publicznych nie poprawi się ani o złotego (czytaj komentarz po lewej).

— Zapisy na indywidualnych kontach w ZUS to pewna forma długu publicznego, dlatego prawdziwa wartość długu powinna uwzględniać ten obszar. Dopiero wtedy mamy pełen obraz zadłużenia — mówi Stefan Kawalec. Jedo zdaniem, warto jednak mieć świadomość, że zaciągany w ten sposób dług ma inny charakter niż normalne, oficjalne zadłużenie.

— W tym przypadku państwo zadłuża się u swoich obywateli, a nie na rynkach finansowych przez emisję obligacji. Będzie musiało spłacić dług dopiero wtedy, kiedy ci obywatele przejdą na emeryturę — tłumaczy Stefan Kawalec.

Statystyczny mętlik

Warto jednak pamiętać, że oficjalna metodologia Eurostatu również nie jest doskonała. Nie uwzględnia długoterminowych, pozytywnych skutków, jakie dla finansów publicznych miała reforma emerytalna z 1999 r. Eurostat w 2010 r. nie zgodził się, by odliczać od długu publicznego kwotę oszczędności gromadzonych przez obywateli w OFE.

Tym samym Polska i inne kraje, które później wprowadziły reformę, były dyskryminowane w stosunku do państw, które podobnych, ambitnych zmian nie wprowadzały. Dlatego ekonomiści podkreślają, że najlepszą metodologią liczenia długu byłaby taka, która uwzględniałaby kilka różnych punktów widzenia.

Trzy lata temu trójka ekonomistów: Marek Góra, Agnieszka Chłoń-Domińczak i Maciej Bukowski, zaproponowaławprowadzenie obowiązku corocznego podawania wartości trzech rodzajów długu publicznego: finansowego (najbliższego dzisiejszej definicji),całkowitego (obejmującego dodatkowo zobowiązania wynikające z zapłaconych składek i uprawnień nabytych przez przyszłych emerytów) oraz długu „nieemerytalnego” (dług finansowy minus obligacje skarbowe w portfelach OFE).

— Cały czas popieram tę inicjatywę. Takie zestawienie gwarantowałoby największą transparentność — mówi Stefan Kawalec.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu