Rosja wstrzymała dostawy gazu do Polski. Oficjalnym powodem jest brak zgody polskich firm na zapłatę w rublach.
— Polska posiada niezbędne rezerwy gazu oraz źródła dostaw, które zapewniają nam bezpieczeństwo. Od lat skutecznie uniezależnialiśmy się od Rosji. Nasze magazyny są napełnione w 76 proc. Nie zabraknie gazu w polskich domach — zapewniła Anna Moskwa, minister klimatu i środowiska.
Gaz-System podbił stawkę. Zapewnia, że nie przerwał zatłaczania gazu do magazynów, a poziom ich wypełnienia wynosi około 80 proc. Dzięki temu transport do klientów jest realizowany zgodnie z zapotrzebowaniem.
Duzi odbiorcy boją się jednak wprowadzenia stopni zasilania.
— Hutnictwo bez gazu nie istnieje — bez niego nie mogą funkcjonować walcownie. Dlatego też do rana jesteśmy w kontakcie z dostawcami, którzy zapewniają nas, że dostawy będą realizowane. Na szczęście zaczyna się wiosna i poprawia się pogoda, więc zapotrzebowanie na gaz do ogrzewania domów i mieszkań będzie spadać, a przemysł w mniejszym stopniu będzie konkurował z indywidualnymi odbiorcami — mówi Przemysław Sztuczkowski, prezes Cognoru, dodając, że grupa ma zabezpieczone ceny gazu, a wstrzymanie dostaw przez Rosję jeszcze zwiększy jego ceny.
Gaz zaczął drożeć już po wtorkowych zapowiedziach blokady dostaw. W ślad za nim drożała także ropa, co oznacza ryzyko ograniczenia dostaw także na tym rynku. PKN Orlen jest jednak spokojny.
— Mamy już doświadczenia z zakręconym przez Rosję kurkiem. Dostawy ropy zostały odcięte w 2007 r., kiedy przejęliśmy litewską rafinerię Możejki. Potrzebę i strategię dywersyfikacji realizujemy już od dawna — twierdzi Adam Czyżewski, główny ekonomista Orlenu.
Rynek gazu natomiast z niepokojem obserwują także producenci szkła. Piotr Kardaś, sekretarz generalny Związku Pracodawców Polskie Szkło, twierdzi, że na razie trudno ocenić sytuację i przedstawić jakiekolwiek prognozy. Wiele zależy m.in. od tego w jakim zakresie uda się zorganizować dostawy z innych źródeł. Z dotychczasowych informacji wynika, że zwiększone dostawy do Polski są planowane np. z Niemiec i Czech.
Grupa Azoty zapewniła natomiast, że dostawy są realizowane bez zakłóceń, ale należące do niej firmy mają opracowany scenariusz awaryjny w razie wprowadzenia ograniczeń.
Kierunki dywersyfikacji
Dostaw gazu spoza Rosji będzie wymagać nie tylko Polska. Z informacji podawanych np. przez polityków wynika, że odcięta od gazu została także Bułgaria oraz Litwa, która w niedalekiej przyszłości miała pomagać Polsce w dywersyfikacji energetycznej. PGNiG poinformował „PB”, że zarezerwował moce regazyfikacyjne w litewskim terminalu w Kłajpedzie. Gaz z niego ma płynąć do państw bałtyckich i Polski dzięki zbudowanemu właśnie gazociągowi Polska —Litwa (GIPL) o przepustowości około 2 mld m sześc. rocznie. To jedna piąta importu z Rosji. Gaz-System zapewnia, że połączenie zostanie uruchomione 1 maja tego roku.
Ursula von der Leyen, szefowa Komisji Europejskiej, poinformowała, że trwają prace nad zapewnieniem alternatywnych dostaw gazu oraz możliwie najwyższym poziomie jego magazynowania w państwach Unii Europejskiej. Działania Gazpromu uznała za element szantażu.

Polska i Europa stawia na LNG
Docelowo Polska ma uniezależnić się od rosyjskich dostaw dzięki gazociągowi Baltic Pipe, który powinien być uruchomiony jesienią. Coraz więcej polityków i ekspertów zapewnia też, że będzie rosła rola terminali LNG. Dotychczas przez hub w Świnoujściu docierało do kraju niewiele tego paliwa, ale wkrótce do terminala ma zawijać coraz więcej statków.
— O wysokiej skuteczności rozwiązań przyjętych w Polsce świadczy m.in. to, że w latach 2015-21 udział LNG w imporcie znacząco wzrósł, sięgając w ubiegłym roku ponad 20 proc. w całości importu gazu ziemnego — powiedziała Anna Moskwa.
W 2021 r. PGNiG odebrało 35 dostaw LNG z terminala w Świnoujściu, natomiast do 25 kwietnia tego roku 13, czyli o 30 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. „Rola skroplonego gazu ziemnego w imporcie PGNiG będzie dalej rosnąć. Będzie to możliwe m.in. dzięki rozbudowie gazoportu w Świnoujściu, w którym od tego roku mamy zarezerwowane moce regazyfikacyjne na poziomie 6,2 mld m sześc. rocznie. To o ponad miliard metrów sześc. więcej niż do tej pory. Dzięki rozbudowie terminala mogliśmy w marcu odebrać aż pięć dostaw LNG, co stanowi miesięczny rekord” — poinformowało „PB” biuro prasowe giełdowej spółki.
Wolumen kontraktów długoterminowych grupy na zakup LNG wynosi obecnie 12 mld m sześc. paliwa po regazyfikacji, z czego aż 7 mld m sześc. będzie pochodzić z kontraktów w formule free on board (FOB), zgodnie z którą to PGNiG odpowiada za odbiór LNG od dostawcy oraz transport. „Dlatego też konsekwentnie zawieramy kolejne umowy czarteru metanowców, co pozwoli nam nie tylko dostarczać skroplony gaz ziemny na rynek krajowy, ale także umożliwi skierowanie ładunków do dowolnego terminalu LNG na świecie” — twierdzi PGNiG.
Na możliwość zastąpienia, nawet w krótkim terminie, części dostaw z Rosji za pośrednictwem terminalu LNG, zwraca także uwagę Goldman Sachs. Według jego analityków dotychczasowe dostawy rosyjskiego gazu do Polski, sięgające średnio 20 mln msześc. dziennie mogą być latem zastąpione 6 mln msześc dziennie z LNG. Do tego możemy doliczyć 7 mln msześc. dziennie tzw. nadwyżki magazynowej. Brakujące 7 mln msześc. popłynie natomiast z Niemiec.

Na gaz dostarczany drogą morską stawia zresztą cała Europa, ale taka dywersyfikacja wymaga zarówno znalezienia dostawców, jak też rozbudowy infrastruktury.
— Wobec kryzysu energetycznego Europa otwiera się na nowe kierunki, dotychczas nieeksploatowane, i planuje pozyskiwać gaz w formie LNG, który może być transportowany z każdego miejsca na świecie za pomocą specjalnych statków, tzw. metanowców. Jest to najlepsze możliwe wyjście i zagranie strategiczne na przyszłość — mówi Krzysztof Kowalski z CEO Duon Dystrybucja, dostawcy gazu w Polsce.
Stany Zjednoczone zapowiedziały zwiększenie dostaw LNG do Europy. Planują wysyłać do 50 mld m sześć. amerykańskiego LNG rocznie, ale dopiero od przyszłego roku.
Europa już od wielu tygodni przygotowuje się do zabezpieczenia dostaw gazu z kierunków alternatywnych wobec Rosji. Na początku kwietnia unijni ambasadorzy prowadzili rozmowy w Nigerii dotyczące zwiększenia dostaw LNG. Na znaczeniu zyskują także dostawy z Afryki Północnej, Włochy np. zawarły umowę z Algierią.
— Z globalnego punktu widzenia problemu z surowcami nie ma. Węgiel może być eksploatowany w różnych miejscach globu, a węglowodory, czyli ropa i gaz, wciąż rozpoznajemy, wciąż odkrywamy nowe zasoby. Inną sprawą jest logistyka dostaw — komentuje Piotr Dziadzio, wiceminister klimatu i środowiska, która.