Przyjaźń, Wschód i zaginione miliony

  • Piotr Nisztor
opublikowano: 08-04-2013, 00:00

Były wiceprezes Stowarzyszenia Współpracy Polska-Wschód tłumaczy się prokuraturze i… oferuje pożyczki dla przedsiębiorców oraz pomoc w uzyskiwaniu unijnych dotacji

Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej (TPPR) utrzymujące kontakty kulturalno-gospodarcze z ZSRR było jedną z najbardziej wpływowych organizacji w PRL. Posiadało też wielomilionowy majątek, w tym atrakcyjne nieruchomości w całej Polsce. Jednak jego spadkobierca, Stowarzyszenie Współpracy Polska-Wschód (SWPW), ma gigantyczne problemy finansowe, a wieloletni szefowie — Stefan N. i Janusz W. — zasiadają na ławie oskarżonych w związku z nadużyciami finansowymi. Z ponad 30 tomów akt zgromadzonych w warszawskim sądzie wyłania się obraz patologii, jaka przez lata trawiła organizację rodem z PRL.

POMAGIERZY W OPAŁACH:
 Stowarzyszenie Współpracy Polska- -Wschód zajmuje się statutowo m.in. pomocą polskim przedsiębiorcom w prowadzeniu interesów z krajami byłego ZSRR i Chin. Jemu też przydałaby się pomoc — finansowa. [FOT. TR]
POMAGIERZY W OPAŁACH: Stowarzyszenie Współpracy Polska- -Wschód zajmuje się statutowo m.in. pomocą polskim przedsiębiorcom w prowadzeniu interesów z krajami byłego ZSRR i Chin. Jemu też przydałaby się pomoc — finansowa. [FOT. TR]
None
None

Okazyjne ceny

5 grudnia 2007 r. do siedziby SWPW wkroczyła policja. Zatrzymała Janusza W., wiceprezesa organizacji. Dwa dni później na lotnisku Okęcie w ręce organów ścigania wpadł powracający z Ukrainy Stefan N., prezes SWPW, były działacz KW PZPR w Katowicach. Karierę w stowarzyszeniu obaj zaczynali jeszcze za czasów PRL — N. trafił do organizacji w 1971 r. , a W. w 1988 r.

Ze względu na możliwość matactwa obydwaj szefowie SWPW zostali aresztowani. Jednak już kilka dni później, 12 grudnia, po wpłaceniu poręczenia majątkowego — 150 tys. zł (Stefan N.) i 200 tys. zł (Janusz W.) — wyszli na wolność.

Według Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, która badała nieprawidłowości w stowarzyszeniu (w 2010 r. skierowała przeciwko N. i W. akt oskarżenia), obydwaj mieli dopuścić się nadużyć na ok. 13,5 mln zł. Wątpliwości budziły transakcje na nieruchomościach należących do organizacji. Jedną z nich była sprzedaż w październiku 2004 r. nieruchomości przy ul. Kredytowej 5/7 w Warszawie spółce należącej do Roberta P., mającego szerokie znajomości wśród osób z kierownictwa mafii pruszkowskiej i wołomińskiej (w mediach zaprzeczał, że był kasjerem gangsterów). Nabywca zapłacił stowarzyszeniu za grunt i znajdujący się na nim budynek w sumie 1,6 mln zł (wliczając niespłaconą przez SWPW pożyczkę — 350 tys. zł). Problem w tym, że stowarzyszenie nie było właścicielem nieruchomości, a jej faktyczna wartość była kilkakrotnie wyższa — wynosiła blisko 12,5 mln zł. Prokuratura zarzuca też szefom SWPW, że pod koniec lat 90. sprzedali udziały stowarzyszenia w nieruchomości przy ul. Niepodległości w Zielonej Górze za ponad 122 tys. zł, mimo że ich wartość wynosiła blisko 490 tys. zł. Według śledczych, w Koszalinie Stefan N. i Janusz W. sprzedali nieruchomość przy ul. Zwycięstwa miejscowej spółce o ponad 0,5 mln zł taniej, niż wynosiła jej faktyczna wartość, a w Bielsko-Białej — działkę wartą 120 tys. zł za 85 tys. zł. Stefan N., jak i Janusz W. zeznali, że transakcje były korzystne dla stowarzyszenia, a sprzedaż nieruchomości była podyktowana jego fatalną sytuacją finansową.

Problemy są poważne, rok temu konta stowarzyszenia zostały zajęte przez komornika.

— Stowarzyszenie nadal spłaca zaległości podatkowe związanie z błędnymi decyzjami byłych szefów, co negatywnie wpływa na bieżącą płynność finansową — twierdzi Józef Bryll, prezes SWPW. Podkreśla, że „na płynność finansową miała również wpływ konieczność spłaty poręczenia wekslowego wystawionego bezprawnie przez (…) członków kierownictwa”.

— Wprawdzie cały czas mamy stratę, ale regulujemy na bieżąco zobowiązania finansowe — zapewnia Zbigniew Bereza, dyrektor Biura Prezydium Zarządu Krajowego SWPW.

Sauna i prostytutki

Według świadków zeznających w śledztwie, zadłużenie stowarzyszenia wynikało z fatalnej polityki zarządu SWPW. Miał szastać pieniędzmi, przeznaczając je także na dość kontrowersyjne cele. „W siedzibie stowarzyszenia przy ul. Marszałkowskiej 115 jest sauna oraz pokój gościnny do użytku kierownictwa. (…) Zapraszają tam dziewczyny z agencji towarzyskich i z tego co wiem płacą za ich usługi pieniędzmi Stowarzyszenia. (…)” — zeznał w marcu 2008 r. prezes zachodniopomorskiego oddziału SWPW. Stwierdził również, że stowarzyszenie miało opłacać prywatne rachunki Stefana N. Zeznania te potwierdziła ówczesna szefowa świętokrzyskiego oddziału stowarzyszenia. „Nie znam treści zeznań szefów oddziałów (…), a rzekome sprawy obyczajowe nie były przedmiotem obrad aktualnych władz statutowych” — ucina Józef Bryll. Prokuratura też nie wyjaśniła tych kwestii.

— Postrzega je w kategoriach sensacji. Jeśli nawet tak było, dziś trudno byłoby to udowodnić — mówi dyrektor Bereza. Potwierdza jednak, że działalność Stefana N. i Janusza W. wydatnie przyczyniła się do pogorszenia i tak już kiepskiej sytuacji finansowej SWPW. — Stowarzyszenie jest w procesie oskarżycielem posiłkowym. Jednak szanse na naprawienie szkód nie są zbyt duże, bo oskarżeni nie mają żadnego majątku — podkreśla Zbigniew Bereza. Oficjalnie — jak wynika z materiałów zgromadzonych w śledztwie — Stefan N. jako szef SWPW zarabiał miesięcznie 4,5 tys. zł, a Janusz W. o 500 zł mniej. Od września 2008 r. obaj byli zawieszeni w prawach wykonywania obowiązków w stowarzyszeniu. Funkcje w stowarzyszeniu stracili formalnie w listopadzie 2011 r., ale nadal figurują w KRS. Prezesem SWPW jest obecnie Józef Bryll, wcześniej wiceprezes organizacji, przez lata współpracujący w zarządzie ze Stefanem N. i Januszem W.

Pożyczki dla firm

Co dziś robią obaj oskarżeni? Z KRS wynika, że Stefan N. zasiada w radzie nadzorczej spółki Kultura Rosyjska, której współwłaścicielem — oprócz dwójki obywateli rosyjskich — jest SWPW. Próbowaliśmy się z nim skontaktować za pośrednictwem jego obrońcy, ale nie oddzwonił. Kariera Janusza W. mimo aresztu i poważnych zarzutów w ostatnich latach nabrałatempa. Trafił do władz spółek z grupy kapitałowej Quality All Development (QAD), oferującej przedsiębiorcom pożyczki pod planowane inwestycje oraz doradztwo i pomoc w ich realizacji. Do dzisiaj były wiceprezes SWPW jest m.in. prezesem spółki Quality All Development, zajmującej się badaniem i przygotowaniem projektów (biznesplanów) dla inwestorów pragnących uzyskać pożyczkę. Zasiada też w radzie nadzorczej Quality All Development Fundusz Kapitałowy, odpowiedzialnej za udzielanie pożyczek. Oprócz tego związany jest z Finryan Instrumenty Finansowe (jest prezesem) i Finryan International (zasiada w radzie nadzorczej). Ta ostatnia współpracuje z grupą QAD w zakresie pozyskiwania pieniędzy z funduszy unijnych. Co ciekawe, wszystkie te podmioty — jak wynika z KRS — mają siedzibę przy ul. Marszałkowskiej 115 w Warszawie, w budynku należącym do SWPW. Mimo to Piotr Kaniewski, rzecznik grupy QAD, przekonuje, że dopiero pytania „PB” skłoniły firmę do wyjaśnienia sprawy. „Spółka nie otrzymała dotychczas żadnej oficjalnej informacji o prowadzeniu postępowania wobec prezesa W. Jednakże w związku z przekazaną (…) informacją spółka zwoła nadzwyczajne zgromadzenie wspólników, aby zapoznać się ze sprawą i podjąć stosowne decyzje” — odpisał nam Piotr Kaniewski. Zapewnił też, że wobec Janusza W. QAD zastosowała wszelkie dopuszczone prawem procedury sprawdzające, bo — jak podkreśla — „reputacja spółki w branży finansowej jest ogromnie ważnym czynnikiem”. Janusz W. nie ma sobie nic do zarzucenia.

— Jestem niewinny i chciałbym jak najszybciej dowieść tego w sądzie. Obawiam się jednak, że sprawa będzie toczyła się jeszcze przez kilka lat — mówi Janusz W. Mimo to nie wyklucza złożenia rezygnacji z zasiadania we władzach spółek z grupy QAD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nisztor

Polecane