Ceny wody i ścieków wciąż będą rosnąć — tego zdania są eksperci EY. Przez 13 lat do końca tego roku branża wodno-kanalizacyjna wyda na inwestycje 87 mld zł, co musi znaleźć odzwierciedlenie w taryfach. Wzrostu cen za dostawę wody i odprowadzanie ścieków zatrzymać się nie da, ale można spróbować przynajmniej wyhamować ich dynamikę. Nie jest to jednak takie



proste, choćby z tego powodu, że zużycie wody się zmniejsza (w latach 1998-2012 prawie o 20 proc.), a koszty stałe firm z branży wodno-kanalizacyjnej pozostają wysokie. To, co ucieszy ekologa, jest powodem zmartwienia dla właściciela spółki wodno-kanalizacyjnej, czyli zwykle samorządu. Eksperci EY sugerują, by nie załamywać rąk i próbować podejść do tematu biznesowo, czyli konsolidować firmy lub przynajmniej zaprząc je do bliższej współpracy, redukując koszty.
— W Polsce działa 1600 firm wodno-kanalizacyjnych.Wystarczyłoby 80-200 — twierdzi Andrzej Zienkiewicz, dyrektor w dziale doradztwa biznesowego EY. O tym, że konsolidacja jest możliwa, mówią przykłady Rumunii i Węgier. W obu krajach początkowo firmy z branży obsługiwały średnio 40 i 25 tys. mieszkańców. Po konsolidacji — odpowiednio 450 i 200 tys. W Polsce firma wodno-kanalizacyjna obsługuje średnio 24 tys. osób i — zdaniem przedstawicieli Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie — szybko to się nie zmieni.
— W naszym kraju liczba firm wodno-kanalizacyjnych nie tylkonie spada, ale rośnie. Można zażartować, że skoro mamy 2,4 tys. gmin, nie osiągnęliśmy jeszcze pełnego nasycenia. A tak zupełnie serio: zmniejszenie liczby spółek jest słusznym założeniem, ale teoretycznym. Większość samorządów uważa, że lepiej zajmować się kwestią wodno-kanalizacyjną samodzielnie — mówi Adam Gołębiewski z Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie. W Polsce coraz częściej, choć wciąż rzadko, mamy do czynienia z konsolidacją produktową. Jeśli duże miasto buduje oczyszczalnię ścieków, do jego systemu dołączają okoliczne gminy.
— Niektórym gminom opłaca się toczyć ścieki nawet 20 km — twierdzi Adam Gołębiewski. Nawet taka współpraca nie jest jednak łatwa. Robert Perkowski, burmistrz podwarszawskich Ząbek, które pobierają wodę i odprowadzają ją do Warszawy, uważa, że między samorządowymi spółkami brakuje symetrii — nierówno rozkładają się obowiązki obu stron umowy, bo silniejszy z góry jest na lepszej pozycji.
— Dlatego uważam, że jeśli dojdzie kiedyś do jakiejś konsolidacji, łatwiej będzie to zrobić gminom o podobnej wielkości i podobnych problemach — uważa samorządowiec.