Przyłącz się do jednej z wielkich sieci albo zgiń

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 19-12-2008, 00:00

W sporach wokół wielu ustaw populiści szermują hasłem o obronie tradycyjnego handlu. Firmy mają jednak o nim nienajlepsze zdanie.

Duzi producenci krytycznie oceniają małych detalistów

W sporach wokół wielu ustaw populiści szermują hasłem o obronie tradycyjnego handlu. Firmy mają jednak o nim nienajlepsze zdanie.

Od wielu lat z impetem rozwijają się w Polsce zagraniczne sieci handlowe, które stały się dla wielu ucieleśnieniem zła, dławiącego rodzimy handel tradycyjny. Deklaracje polityków różnych partii o jego obronie przed zagranicznymi hipermarketami powtarzają się przy każdej debacie sejmowej o ustawie dotyczącej handlu. Tymczasem, jak wynika z raportu Instytutu Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur (IBRKiK) polskie firmy produkcyjne mają na temat tradycyjnego handlu dużo gorsze od polityków zdanie.

Biznesowe realia

Z ankiety przeprowadzonej wśród przedstawicieli firm produkcyjnych wynika, że producenci, zwłaszcza duzi, krytycznie oceniają współpracę z małymi przedsiębiorstwami handlowymi. Narzekają, że nie są one w stanie zapewnić satysfakcjonującego poziomu obsługi, m.in. pod względem dystrybucyjnym, sprzedażowym i marketingowym.

"Prawie 1/3 firm produkcyjnych wskazała, że małe przedsiębiorstwa detaliczne nie spełniają ich oczekiwań w zakresie wielkości zakupu, a 28 proc. dostawców było zdania, że przedsiębiorstwa te nie świadczą odpowiedniej pomocy przy sprzedaży nowych produktów, a wprost przeciwnie, oczekują od dostawcy wsparcia marketingowego" — czytamy w raporcie IBRKiK.

Dużo lepiej firmy produkcyjne oceniają współpracę z hurtowniami.

— Małe firmy handlowe często nie mają pieniędzy, warunków albo wiedzy, by zapewnić swoim dostawcom wysoki standard obsługi. Jeśli jednak nie zrobią czegoś, żeby to poprawić, będą tracić pozycję, na rzecz silniejszych i bardziej profesjonalnych konkurentów — mówi Andrzej Faliński, dyrektor Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

— Najlepszym sposobem na przetrwanie i rozwój konkurencyjności jest dla małych firm handlowych konsolidacja, która zresztą cały czas postępuje. Mali łączą się w większe grupy kapitałowe lub zakupowe, tworzą lub przyłączają się do różnych sieci. Myślę, że niemal wszystkie sklepy ogólnospożywcze zintegrują się w ramach jakichś większych struktur (np. franczyzowych). Na niezależność będą mogły sobie pozwolić nieliczne sklepy, głównie wyspecjalizowane — mówi Małgorzata Więch, prezes Polskiej Izby Handlu.

Naciski zagranicy

Preferowanym partnerem dla dużych producentów i tak pozostaną jednak większe sklepy i sieci.

— Sieci supermarketów, hipermarketów i dyskontów są odbiorcami o największym potencjale rozwoju sprzedaży. Niestety w zamian za swe usługi i efektywność, narzucają dostawcom coraz trudniejsze warunki współpracy (np. dodatkowe opłaty, upusty) — mówi Jerzy Majchrzak, dyrektor biura w firmie Sokołów.

Z badań wynika jednak, że producenci lepiej oceniają współpracę z krajowymi sieciami handlowymi, niż z zagranicznymi. Blisko 60 proc. producentów ocenia warunki stawiane przez krajowe sieci jako korzystne. W przypadku sieci zagranicznych uważa tak już tylko 37,5 proc. dostawców.

Wiktor

Szczepaniak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Szczepaniak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu