Analitycy NBP są ostrożnymi optymistami. Przekonują, że jeśli euro przyniesie Polsce rozwój, to zmianę na lepsze odczują wszyscy. Zarówno słynące z przedsiębiorczości Wielkopolska, Śląsk czy Pomorze, jak i biedniejsze, ale "nadganiające" Podlasie oraz tzw. ściana wschodnia. Wiadomo, przypływ podnosi wszystkie łodzie. Jednocześnie eksperci banku centralnego wskazują, że skala korzyści zależy od potencjału danego województwa (a nawet powiatu czy gminy). Od jego otwartości na nowe inwestycje, na eksport, na wiedzę i nowe technologie. A także od tego, jak i na co wydają unijne pieniądze.
Jedno jest pewne. Integracja ze strefą euro nie zniesie natychmiast
wszystkich różnic pomiędzy regionami. Ale ofiar nie będzie. Na operacji tej
skorzysta każdy, bez względu na to, gdzie mieszka, gdzie pracuje lub prowadzi
firmę oraz gdzie płaci podatki.