Przyszłość nadal w rękach sądu

Maria Trepińska
opublikowano: 2005-05-11 00:00

Katowicki sąd miał rozstrzygnąć losy Węglozbytu. Decyzja jednak nie zapadła. Nadal w grę wchodzi upadłość naprawcza lub likwidacyjna.

Sąd Gospodarczy w Katowicach nie podjął wczoraj ostatecznej decyzji w sprawie Węglozbytu, dawnej centrali dystrybuującej węgiel w całym kraju. Pod koniec ubiegłego roku zarząd spółki złożył do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości z możliwością zawarcia układu.

Zarząd walczy

Na pierwszą rozprawę przyszli przedstawiciele 130-osobowej załogi Węglozbytu. Związki zawodowe wystosowały do sądu petycję, w której proszą o upadłość naprawczą. Powód? Boją się, że sąd zdecyduje o likwidacji firmy.

Jerzy Góra, prezes Węglozbytu, przedstawił wstępne deklaracje wierzycieli, m.in. Kompanii Węglowej, Katowickiego Holdingu Węglowego, zainteresowanych przystąpieniem do układu. Mogłaby nim być objęta kwota około 70 mln zł.

— Nie proponujemy redukcji długów, lecz odroczenie ich spłaty na rok, następnie zapłatę w kwartalnych ratach — wyjaśnia prezes Góra.

Jacek Nowak, wiceprezes ds. finansowych Węglozbytu, przekonywał Tomasza Czarnotę, sędziego prowadzącego sprawę, że z ekonomicznego i społecznego punktu widzenia korzystniejszym rozwiązaniem dla firmy będzie ogłoszenie upadłości z możliwością zawarcia układu.

— Informacje dotyczące kłopotów spółki ukazały się jesienią w mediach i spowodowały, że angielska firma Medibrand, która zapłaciła nam 0,5 mln zł tytułem zaliczki na zakup biurowca w Krakowie, wycofała się. Co ciekawe, nie chciała jej zwrotu. Pewnie liczy na to, że budynek kupi od syndyka za symboliczne pieniądze — mówi Zbigniew Stupak, wiceprezes Węglozbytu.

Tymczasem Bożena Jaroszek, biegła, która zapoznała się z dokumentami finansowymi Węglozbytu, wydała druzgocącą opinię.

Lepiej zlikwidować?

Jej zdaniem, sytuacja spółki jest trudna i interesy wierzycieli zostaną lepiej zabezpieczone, kiedy zapadnie decyzja o likwidacji. Zarząd Węglozbytu ma trzy dni na zapoznanie się z tą opinią. Potem sąd na posiedzeniu niejawnym zdecyduje ostatecznie o losach firmy.

Po I kwartale 2005 r. Węglozbyt miał 0,2 mln zł zysku operacyjnego i 1,1 mln zł straty netto.

Spółka popadła w tarapaty finansowe m.in. w wyniku problemów z handlem węglem i nietrafionych inwestycji. W październiku 2004 r. Kompania Węglowa, która przejęła 70 proc. udziałów Węglozbytu w ramach dokapitalizowania, zmieniła zarząd, a nowy ujawnił gigantyczne straty, sięgające na koniec września 2004 r. 73 mln zł.