Przyszłość rynku antyków pod znakiem zapytania

Weronika Aleksandra Kosmala
opublikowano: 31-03-2014, 00:00

Kupno starej szafy czy zegara pod kątem inwestycyjnym to często ekstrawagancja, czasem stabilna lokata, rzadko — szansa na zyski

O potencjale inwestycyjnym antyków na rodzimym rynku można mówić w bardzo ograniczonym zakresie, eksperci są natomiast raczej zgodni, że kryteria czysto biznesowe nie powinny mieć w tym przypadku zastosowania.

W CENIE:
 Zegar gabinetowy
 art déco
 to przykład cenionej
 ostatnio stylistyki
 międzywojennej.
 [FOT. DESA KRAKÓW]
W CENIE: Zegar gabinetowy art déco to przykład cenionej ostatnio stylistyki międzywojennej. [FOT. DESA KRAKÓW]
None
None

— Słowo inwestycja jest na rynku sztuki dosyć mocno nadużywane. Ten rynek w jakiś sposób podlega prawom ekonomicznym, wiele zależy jednak od emocji i indywidualnej użyteczności, wartość zależy od preferencji konkretnego człowieka — mówi Konrad Szukalski, wiceprezes domu aukcyjnego Agra- Art. Jego zdaniem, lepszym określeniem, zwłaszcza w odniesieniu do obiektów innych niż malarskie, byłaby stabilna lokata. Stopy zwrotu z wybranych staroci szacowane bywają w szerokim przedziale od kilkudziesięciu do kilkuset procent. Dotyczy to jednak niewielkiej części oferty, którą stanowią przedmioty niepowtarzalne bądź będące z różnych względów rzadkością, sprzęty o precyzyjnym artystycznym wykończeniu, często też wykonane ze szlachetnych materiałów. Znaczenie mają też ranga samego projektanta czy pochodzenie mebla ze znanej kolekcji.

Pułapki na bazarach

Jedną z podstawowych formalności jest upewnienie się o autentyczności przedmiotu.Nawet jeśli pochodzenie jakiejś drobnej komody albo niesygnowanej patery nie wydaje nam się aż tak istotne, brak eksperckiej opinii rodzi wątpliwość, czy nie płacimy za postarzone współczesne kopie dawnego mebla. Poza dzisiejszymi falsyfikatami, w obiegu znaleźć można mnóstwo dziewiętnastowiecznych imitacji wytworów poprzednich epok. Przeznaczając na taki zakup wysoką sumę na targach staroci, podobnie jak na internetowych aukcjach, trzeba więc zachować ostrożność. Warto też posługiwać się informacjami z portali rejestrujących obiekty w galeriach i aukcyjnych katalogach, co znacznie ułatwia porównywanie ofert. Poszukiwanie okazyjnie wystawionych antyków i sprzedawanie ich drożej wydaje się być sposobem na prosperujący biznes, dotyczyć może jednak niewielkiej grupy znawców branży.

Mniej zabytków, więcej dizajnu

Z jednej strony przyjąć można, że im mniej przedmiot był odnawiany i przerabiany, tym więcej jest wart. Koniecznych ingerencji konserwatorskich lepiej jednak nie unikać — uwzględniając wysokie koszty renowacji, tanie, ale uszkodzone meble nie stanowią wcale korzystnej okazji. Sumy cen pojedynczych obiektów nie należy też zestawiać z cenami kompletów. Dużo trudniej przecież znaleźć cały zachowany zestaw wiekowych krzeseł niż pojedyncze sztuki ocalałe w różnym stanie. Rachunków nie ułatwia nam też rozpatrywanie tych obiektów w kontekście dotyczącej ich mody. Chociaż zmiany gustów kolekcjonerów nie są tak radykalne, jak sezonowe przeboje w innych branżach, udaje się czasami wyodrębnić trendy. Analizy sprzedaży wskazują na utrzymujące się zainteresowanie produkcją okresu międzywojnia.

Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
×
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Jeszcze 20 lat temu przedmioty w stylistyce art déco znajdywano na śmietniskach, dzisiaj ich aukcyjne ceny świadczą o wyraźnej zmianie preferencji. Meble z lat 20. i 30 XX w., a także zegary, biżuteria czy naczynia takie jak karafki, znajdują nabywcę częściej niż w przypadku innych stylistyk. Kolekcjonerów próbowano też zainteresować projektanckimi meblami z lat 50.i 60. ubiegłego wieku i drobniejszymi obiektami wiązanymi z tzw. polskim New Look.

Terminem tym określa się rodzimą wersję międzynarodowego stylu wzornictwa, której artystyczna wartość zaczyna być powszechnie doceniana ponad dwie dekady po ustrojowej transformacji. Meble doby PRL podzieliły wręcz społeczeństwo — część skłonna jest licytować na aukcjach znajome chyba wszystkim z rodzinnych domów modele krzeseł, dla wielu jednak dawne socjalistyczne wnętrza przywołują na myśl niewygody minionego systemu. Chociaż kreowanie tej mody może okazać się skuteczne, o potencjale inwestycyjnym należy wypowiadać się jeszcze bez entuzjazmu. Zdecydowanie nie są natomiast rekomendowane eklektyczne meble mieszczańskie, które czasy dużego zamiłowania mają najprawdopodobniej za sobą.

Notowania w dół

Żeby jednak mówić o opłacalnym inwestowaniu, trzeba być przekonanym o możliwości odsprzedaży dobra w przyszłości, a w przypadku tak mało płynnego rynku takie przekonanie spotykane jest coraz rzadziej. Niska efektywność sprzedaży sprawiła, że antyki zaczęły stanowić mniejszą niż dotychczas część rynkowej oferty, a opinie na temat możliwej kondycji tego sektora w przyszłości są podzielone. Według części znawców, nie powinno się mówić o fazie schyłkowej, ale raczej o tymczasowym zastoju.

— Czy możemy również nanieść na rynek antyków trendy w nieruchomościach i trendy w instrumentach finansowych? Czy w związku z tym mamy powiedzieć, że nie wolno inwestować na giełdzie, bo zdarzają się bessy i czarne czwartki? — pyta Piotr Lengiewicz, prezes domu aukcyjnego Rempex.

Nie ulega jednak wątpliwości, że ktoś , kto nie jest pasjonatem doceniającym estetyczne wartości artystycznego rzemiosła, znajdzie sporo innych, nawet stabilniejszych lokat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Aleksandra Kosmala

Polecane