Przytłaczająca produkcja prawa

opublikowano: 27-02-2018, 22:00

Uchwalone w ubiegłym roku akty prawne zapełniłyby o 15 proc. mniej kartek papieru niż te z 2016 r. Mimo to jest to olbrzymia lektura.

62 lata bez przerw na sen zajęłaby lektura wszystkich ustaw i rozporządzeń przyjętych w ubiegłym roku wraz z zapoznaniem się z zawartymi w nich odniesieniami do innych aktów prawnych. Co prawda 2017 r. przełamał wcześniejszą tendencję do uchwalania coraz to większej liczby przepisów, bo wydano ich nieco mniej, ale — jak podają eksperci firmy doradczej Grant Thornton, którzy już po raz czwarty policzyli skalę produkcji prawa — nadal jest ona przytłaczająca.

Skala produkcji prawa w Polsce jest zdecydowanie zbyt wysoka. Przepisy są zmieniane i dodawane w tak ogromnym pędzie, że nikt nie jest w stanie z uwagą ich śledzić, nie mówiąc o ich zrozumieniu i stosowaniu – mówi Tomasz Wróblewski, partner zarządzający Grant Thorntona w Polsce.
Zobacz więcej

Za dużo:

Skala produkcji prawa w Polsce jest zdecydowanie zbyt wysoka. Przepisy są zmieniane i dodawane w tak ogromnym pędzie, że nikt nie jest w stanie z uwagą ich śledzić, nie mówiąc o ich zrozumieniu i stosowaniu – mówi Tomasz Wróblewski, partner zarządzający Grant Thorntona w Polsce. Fot. Marek Wiśniewski

O 15 proc. mniej kartek papieru zapełniłyby zeszłoroczneakty prawne, w porównaniu z tymi z 2016 r., i był to pierwszy spadek od sześciu lat. Eksperci Grant Thorntona ustalili, że jeśli przeczytanie jednej strony zajmuje średnio dwie minuty, to np. przeciętny przedsiębiorca, który chce mieć pewność co do bieżącej orientacji w zmianach prawa, w minionym roku musiał teoretycznie na ich przeczytanie poświęcić o prawie 160 godzin mniej niż rok wcześniej. „Szef firmy dostał 20 dodatkowych dni, które mógł poświęcić na biznes, a nie na biurokrację” — skomentowano w raporcie podsumowującym najnowszą edycję „Barometru otoczenia prawnego w polskiej gospodarce”. Zdaniem autorów raportu, nadprodukcja prawa nie przestała jednak być w Polsce problemem.

— Nie uważamy, że polskie prawo jest idealne i nie należy go zmieniać. Wręcz przeciwnie, świat idzie do przodu i regulacje muszą za nim nadążać, a poza tym wiele przepisów jest źle skonstruowanych. Mimo wszystko uważam, że skala produkcji prawa w Polsce jest zdecydowanie zbyt wysoka. Przepisy są zmieniane i dodawane w tak ogromnym pędzie, że nikt nie jest w stanie z uwagą ich śledzić, nie mówiąc o ich zrozumieniu i stosowaniu — mówi Tomasz Wróblewski, partner zarządzający Grant Thorntona w Polsce.

Tryb uchwalania nowych regulacji określono w raporcie m.in. „konsultacjami dla hecy”. Przypomniano, że zgodnie z regulaminem Rady Ministrów rządowe projekty ustaw powinien być poddawane konsultacjom, zakończonym odniesieniem się do uwag i ujawnieniem tych dokumentów na stronie Rządowego Centrum Legislacji (RCL). Eksperci Grant Thorntona przyjrzeli się RCL i stwierdzili, że w bazie tej 28 proc. rządowych projektów ustaw z lat 2014-17 ma puste zakładki dotyczące ich opiniowania, a w przypadku 61 proc. do opublikowanych uwag nie dodano żadnych odpowiedzi ani nawet raportu z przeprowadzenia konsultacji.

— Z pewnością jest wiele zagadnień, których prawne uregulowanie wymaga szybkiej ingerencji ustawodawcy. Normą winno być jednak spokojne przemyślenie i przedyskutowanie planowanych rozwiązań, aby uniknąć błędów bądź chociaż zmniejszyć ich liczbę i wagę. Nie chodzi przy tym o konsultacje dla samych konsultacji, lecz o skorzystanie z uwag zainteresowanych podmiotów dla poprawienia projektów kierowanych do parlamentu — podkreśla Grzegorz Maślanko, radca prawny, partner w Grant Thorntonie.

Autorów raportu niepokoi przy tym tryb legislacyjny w parlamencie — czyli pośpiech i brak głębszej refleksji. W 2016 r. średnie tempo prac nad ustawą do chwili złożenia podpisu przez prezydenta spadło w ciągu dekady z około 200 dni do 77. W ubiegłym roku wyniosło 106 dni. Nie lepiej oceniają autorzy raportu przebieg analiz nad nowymi przepisami w komisjach sejmowych. Odsetek projektów ustaw, które przeszły przez Sejm bez realnych prac w komisjach po I czytaniu, wzrósł w latach 2005-16 z 17 do 46 proc., a tych, nad którymi prace kończą się po II czytaniu, zwiększył w tym okresie z 51 do 85 proc. W ubiegłym roku sytuacja nieco się poprawiła — 40 proc. projektowanych aktów uchwalano bez merytorycznej oceny komisji, a w przypadku 70 proc. debata w tym gronie kończyła się między I a II czytaniem w Sejmie.

 

27 118 Tyle stron aktów prawnych najwyższej rangi (ustaw i rozporządzeń) zostało opublikowanych w 2017 r. To o prawie 4,7 tys. stron mniej niż w 2016 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Prawo / Przytłaczająca produkcja prawa