PSE uruchamiają cyberobronę

Zeszłoroczny cyberatak na infrastrukturę energetyczną Ukrainy zachęcił operatora do współpracy z NATO.

Najlepiej wyciągać wnioski z cudzych problemów, dlatego Polskie Sieci Elektroenergetyczne poważnie przemyślały zeszłoroczny atak cybernetyczny, którego ofiarą padła ukraińska infrastruktura energetyczna. Pod koniec grudnia hakerzy zaatakowali komputery pracowników jednego z lokalnych dostawców energii, przez co prawie milion mieszkańców w obwodzie iwanofrankiwskim na Ukrainie nie miało przez kilka godzin prądu.

Umowę o współpracy podpisali pułkownik Gintaras Bagdonas, dyrektor Centrum Bezpieczeństwa Energetycznego NATO (z lewej), i Eryk Kłossowski, prezes PSE. To pierwsze takie porozumienie na linii NATO – Polska.
Zobacz więcej

CYBEROBRONA PRZEZ KOOPERACJĘ:

Umowę o współpracy podpisali pułkownik Gintaras Bagdonas, dyrektor Centrum Bezpieczeństwa Energetycznego NATO (z lewej), i Eryk Kłossowski, prezes PSE. To pierwsze takie porozumienie na linii NATO – Polska. Marek Wiśniewski

— Atak na Ukrainie dowiódł, że terroryści są w stanie wyrządzić szkody dla całego systemu energetycznego — podkreślał Eryk Kłossowski, prezes PSE, czyli państwowego operatora sieci przesyłowej. To jeden z powodów, dla których PSE podpisały wczoraj umowę z Centrum Bezpieczeństwa Energetycznego NATO. Z Wilna, czyli siedziby centrum, przyjechał z tej okazji pułkownik Gintaras Bagdanas.

— Energia elektryczna jest jak tlen i zależy nam na tym, by obywatele państw członkowskich nigdy nie odczuli jej braku — mówił Gintaras Bagdonas. Wczorajsza umowa z PSE zakłada współpracę, wymianę doświadczeń i wspólne opracowywanie scenariuszy kryzysowych. Testy już się zaczęły — w maju partnerzy symulowali już ataki, na papierze. — Mam jeszcze nadzieję, że Polska zostanie członkiem naszego centrum — dodał na koniec Gintaras Bagdonas.

Na razie nie jesteśmy, ale — jak słychać było w kuluarach — to kwestia czasu.

— Dotychczas termin „bezpieczeństwo” wiązał się dla nas tylko z kwestiami czysto energetycznymi, ale obecnie widać, że zagrożenia czają się też poza energetyką — tłumaczył Eryk Kłossowski.

— Mowa o tradycyjnych zagrożeniach terrorystycznych, cyberterroryzmie i wojnach informacyjnych — dodawała Łukasz Kister, prowadzący biuro infrastruktury krytycznej w PSE. Sam Łukasz Kister może być uosobieniem nowego podejścia PSE do kwestii bezpieczeństwa energetycznego. W przeszłości był m.in. funkcjonariuszem służb policyjnych i specjalnych, pracował też w kontrwywiadzie wojskowym.

Nacisk na militarne aspekty bezpieczeństwa nie zwalnia PSE z podstawowego obowiązku, czyli zapewnienia stabilności dostaw energii. Zeszłego lata, w sierpniu, system przeszedł kryzys z powodu upałów i suszy, co przełożyło się na ograniczenia w dostawach energii. W tym roku takie ryzyko jest mniejsze. — Po pierwsze, otworzyliśmy połączenie umożliwiające import z Litwy. Po drugie, w ciągu kilkunastu dni uruchomimy przesuwnikifazowe na połączeniach z Niemcami, co pozwoli ograniczyć nieplanowane przepływy. Po trzecie, uruchomiony zostanie nowy blok we Włocławku [z budową finiszuje PKN Orlen — red.] — wyliczał Eryk Kłossowski.

PSE czekają na nowe bloki, bo są kluczowe dla bezpieczeństwa dostaw. By ich budowa była opłacalna, potrzebny jednak jest rynek mocy, czyli system płacenia wytwórcom energii nie za wyprodukowaną energię, ale za gotowość do jej produkcji. Operator przy tej koncepcji pracuje, ale główna odpowiedzialność spoczywa na Ministerstwie Energii. — Wzorujemy się na rozwiązaniach brytyjskich — mówi Eryk Kłossowski. Rynek mocy w Wielkiej Brytanii opiera się głównie na systemie aukcji, a także na kontraktach różnicowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu