Pszenica odpływa Ukraińcom

Na kłopotach ukraińskich portów mogą zyskać polscy rolnicy. Na razie robią to inwestorzy.

Pszenica od trzech tygodni drożeje i jest najdroższa od 13 miesięcy. Powód? Niepokoje związane z dostępem do portów czarnomorskich, które obsługują większość eksportu zbóż z Ukrainy.

— Popyt na kukurydzę i pszenicę będzie w tym roku wyższy, więc będzie musiał być rekompensowany przez inne kierunki niż Ukraina. Dotychczas wszelkie niedobory zbóż pokrywały przede wszystkim Stany Zjednoczone. Tam jednak z powodu mrozów i późniejszej suszy zbiory będą niższe. Dlatego należy spodziewać się wyższych cen w tym roku — mówi Bartosz Sawicki, kierownik departamentu analiz w DM TMS Brokers.

Czy polscy rolnicy będą mogli, choć w małej części, wypełnić miejsce po Ukraińcach?

— W zeszłym roku po raz pierwszy znacznie więcej wyeksportowaliśmy zboża, niż kupiliśmy z zagranicy. Oczywiście chcemy cały czas zwiększać tę różnicę, a dzięki pięknej pogodzie spodziewamy się obfitych plonów. Zwiększenie sprzedaży jest więc jak najbardziej realne — twierdzi Marian Sikora, przewodniczący rady Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych (FBZPR).

Zdaniem Bartosza Sawickiego, jesteśmy jednak zbyt małym producentem, żeby nagle najwięksi odbiorcy zwrócili się po nasze zboża.

— Oczywiście polscy rolnicy odczują ten większy popyt i potencjalnie mniejszą podaż, ale nie w istotny sposób — uważa analityk. Marian Sikora przyznaje, że polski rolnik z każdej takiej okazji chętnie skorzysta.

— Przyblokowanie takiego dużego producenta jak Ukraina i wzrost cen działa na naszą korzyść. Zwłaszcza że nie jesteśmy w stanie się rozwijać tylko na podstawie sprzedaży krajowej. Im więcej zarobimy na zbożach, tym więcej zainwestujemy w gospodarstwa, maszyny itp. — deklaruje szef rady FBZPR.

Utrzymujące się od kilku sezonów wysokie ceny zbóż zachęcały dotychczas do zwiększania produkcji. Jednocześnie z powodu malejącego w Polsce pogłowia trzody chlewnej spadał też krajowy popyt na zboża. Szersze wyjście za granicę jest więc jedyną szansą do zwiększenia sprzedaży.

Według Daniela Janusza, prezesa Feerum, producenta silosów, obecny znaczny wzrost cen pszenicy wygląda na grę instytucji finansowych, a nie faktyczne zmiany na rynku podaży-popytu.

— Pewne jest to, że Ukraińcy sami nie będą w stanie przetworzyć u siebie tej ilości zbóż ani ich w kraju sprzedać. Jeśli jednak nie wypłyną przez porty, to wyjadą drogą lądową — przekonuje Daniel Janusz. Twierdzi, że od kilku dni odnotowuje ogromny wzrost zapytań o silosy z tamtego rejonu.

— Najwyraźniej rolnicy są przekonani, że warto przeczekać tę sytuację. Nawet przedłużający się konflikt nie zmieni jednego — popytu na podstawowe produkty żywnościowe, więc zboże zawsze będzie potrzebne, w przeciwieństwie do ubrań itp. — mówi Daniel Janusz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska, MD

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Pszenica odpływa Ukraińcom