Era twierdzi, że będzie się domagać odszkodowania, jeśli nowy operator wejdzie na rynek na lepszych warunkach.
Polska Telefonia Cyfrowa (PTC), operator sieci komórkowych Era i Heyah, z blisko miesięcznym wyprzedzeniem ogłosiła wstępne wyniki finansowe pierwszego półrocza 2004 r., a z dwutygodniowym — zamiar wprowadzenia taniej oferty w segmencie pre-paid. Nieprzypadkowo — chodzi jej o czwartego operatora.
Dzisiaj Urząd Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP) ma ogłosić zasady, na jakich rozdysponuje wolne częstotliwości UMTS i GSM 1800. W dużej mierze od warunków tego przetargu będzie zależało, czy na rynku pojawi się czwarty operator telefonii mobilnej, czy też ostatnie wolne zasoby trafią w ręce dotychczasowych graczy.
Słabe jest groźne
Operatorzy mogą być niemal pewni, że po częstotliwości nie zgłosi się nikt z portfelem zasobnym na tyle, by zapłacić za nie kilkaset milionów euro (poprzednie licencje na UMTS zostały sprzedane po 650 mln EUR płatne w ratach przez 20 lat). Z ich punktu widzenia zagrożenie stanowią słabsze finansowo podmioty, które miałyby szansę zaistnieć na rynku, gdyby rezerwacja częstotliwości nie była kosztowna i nie wiązała się z budową własnej sieci ogólnopolskiej.
— Polska potrzebuje dobrze rozwiniętej infrastruktury telekomunikacyjnej. Mogą ją zbudować tylko silni operatorzy — przekonywał Bogusław Kułakowski, prezes PTC, chwaląc się 7,5 mln użytkowników sieci, 3 mld zł przychodów za I półrocze 2004 r. (o 15 proc. więcej niż przed rokiem) i 1,3 mld zł EBITDA (marża powyżej 40 proc.).
Według PTC, do obniżki cen połączeń nie potrzeba wprowadzać na rynek czwartego operatora. Dowodem ma być nowa oferta pre-paid (77 gr brutto za minutę rozmowy i 22 gr za SMS) i zabiegi o cięcie cen połączeń z sieci stacjonarnych do komórkowych.
Budżecie, teraz oddaj
PTC zapowiada walkę o odszkodowanie, jeśli prezes URTiP pójdzie za głosem zwolenników konkurencji i spróbuje wprowadzić na rynek nowego gracza, eliminując z przetargu dotychczasowych.
— Jeżeli nowy operator poniesie mniejsze koszty niż my, będziemy się domagać zwrotu pieniędzy — twierdzi Maciej Rogalski, dyrektor departamentu prawnego PTC.