Puławy powalczą z norweską grupą
Zakłady Azotowe Puławy nie oddadzą łatwo krajowego rynku. Trzy lata temu udaremniły przejęcie Anwilu przez norweski Norsk Hydro. W obliczu ponownego zagrożenia ekspansją Norwegów, puławska firma nie chce być bezczynna.
ZA Puławy przede wszystkim nie chcą dopuścić do przejęcia przez zagranicznych konkurentów znacznej części sieci dystrybucji krajowych producentów nawozów.
— Jesteśmy zainteresowani Zakładami Azotowymi Anwil pod kątem ochrony sieci dystrybucji. Każda liczba akcji polskich firm, która przypadłaby Norsk Hydro, jest dla nas groźna — mówi Marek Sieprawski, rzecznik ZA Puławy.
Puławy interesują się 19 proc. akcji Anwilu, które należą do Skarbu Państwa. W Anwilu nie sądzą, by Puławy, mając niewielki zysk, mogły konkurować z Norsk Hydro.
— Dwa lata temu odrzuciliśmy zarówno ofertę Norsk Hydro, jak i Puław, ponieważ oferty nie były interesujące. Oferowana przez nie cena była znacznie niższa niż wycena przedsiębiorstwa dokonana przez zarząd — twierdzi Krzysztof Kamiński, członek zarządu Anwilu.
ZA Anwil skłonne są raczej, w perspektywie wejścia Polski do Unii Europejskiej, wchodzić w alianse z zagranicznymi inwestorami. Dzięki temu mają nadzieję zdobyć szerszy dostęp do rynku, nie tylko europejskiego.
— Jesteśmy także zainteresowani udziałem w nieuniknionej konsolidacji branży. Chcemy wykazać się tu inicjatywą. Sądzimy jednak, że fuzja nie może ograniczać się tylko do rynku wewnętrznego — uważa Krzysztof Kamiński. ABT