Cash Flow podtrzymuje prognozy na 2006 r. A kiepskie wyniki I półrocza? To już m.in. wina „PB” — twierdzi spółka.
Cash Flow (CF) opublikował pierwsze wyniki po wejściu na GPW. Nie zachwycają. Co prawda w I półroczu 2006 przychody windykatora (11,62 mln zł) były o 4 mln zł większe niż w tym samym okresie rok wcześniej (7,62 mln zł), ale zysk netto sięgnął ledwie 46 tys. zł (w I półroczu 2005 129 tys. zł). W II kwartale spółka poniosła nawet stratę (50 tys. zł), której powodem był m.in. odpis należności na kwotę 249 tys. zł.
Mimo to władze CF podtrzymują, że w 2006 r. wypracują 3,67 mln zł zysku netto przy 40,97 mln zł przychodów. Chcą to osiągnąć dzięki 20 mln zł, uzyskanym na giełdzie. Jak twierdzą, choć pieniądze z emisji wpłynęły na ich konto dopiero 27 czerwca (później niż planowano), to było ich więcej niż prognozowano (17,5 mln zł).
Winny wskazany
Część winy za wyniki I półrocza CF próbuje zrzucić na „PB”. Chodzi o teksty, w których opisaliśmy zarówno niejasności w działalności spółki, jak i jej szefów. Chodzi m.in. o wątpliwości dotyczące poprawności wyboru władz, zarzuty prokuratorskie wobec czterech osób z CF (m.in. prezesa Igora Kazimierskiego i szefa RN Adama Kazimierskiego), związane z wyprowadzeniem z firmy Montochem kilku milionów złotych, używaniem przez szefów windykatora spółek słupów i ludzi słupów oraz bardzo dziwnymi wydarzeniami w należących do nich firmach, handlujących winami (po tym, jak jedna zostawiła niespłacone długi, przenieśli jej majątek do drugiej, a ta zakończyła byt w takim stylu jak poprzednia).
Szefowie CF to wszystko nazywają „kontrowersyjnymi metodami działalności, na podstawie których zdobywali doświadczenie w zarządzaniu”. Ich zdaniem teksty „PB” „mogły zniechęcić obecnych lub przyszłych klientów do korzystania z usług” CF. Z drugiej strony liczą, że teksty te „w dłuższym okresie czasu spowodują wzrost świadomości marki, a negatywne informacje mogą zostać zapamiętane jako dowody na skuteczność działań spółki i zachęcić klientów do nawiązania współpracy”.
Będzie albo nie będzie
Zarząd CF odniósł się też do współpracy z Concordią (po naszych tekstach ubezpieczyciel wycofał się z niej). W prospekcie, powołując się na szacunki „niezależnej” firmy, władze CF zakładały uzyskanie z tego tytułu nawet 6,6 mln zł. (ujawniliśmy, że właściciel rzekomo „niezależnej” firmy to Michał Pastuszka, członek RN CF). Dziś CF przekonuje, że do wznowienia współpracy może dojść już w III kwartale. Jednocześnie jednak „nie wyklucza również sytuacji, w której udział polis ubezpieczeniowych w realizowanych prognozach ulegnie zmianie”.