PUNU: assistance ma być dla towarzystw
Wiele firm świadczy usługi prawnie zarezerwowane dla ubezpieczycieli
ZGODNIE Z PRAWEM: Tomasz Frączek, prezes Elvii (po prawej), należącej do Grupy Allianz platformy assistance, zamierza świadczyć usługi zgodnie z interpretacją zapisów ustawy ubezpieczeniowej dokonanej przez Danutę Wałcerz, prezes PUNU (po lewej). fot. GK i BS
Działalność typu assistance, zarezerwowana jest wyłącznie dla zakładów ubezpieczeń, mimo to PUNU nie ściga firm, które świadczą takie usługi, wykorzystując luki w ustawie ubezpieczeniowej. A jest o co walczyć. Zgodnie z szacunkami z ochrony tego typu korzysta nawet 10 mln Polaków.
W Polsce wciąż nie ma oficjalnych statystyk, które rejestrowałyby liczbę polis assistance (czyli 24- -godzinnej ochrony w trakcie podróży i podczas nieobecności w miejscu zamieszkania) zawieranych przez firmy świadczące tego rodzaju usługi. I nie ma w tym nic dziwnego, bo część firm nie uprawnionych do wprowadzenia do swojego portfela usług assistance osiąga z tego tytułu krociowe zyski. Oczywiste jest więc, że nie chcą się nimi chwalić. Także towarzystwa ubezpieczeniowe nie wykazują liczby polis znajdujących się pod ochroną assistance oraz wartości kontraktów podpisanych z platformami działającymi w Polsce. Analitycy rynku szacują, że pod ochroną assistance może znajdować się nawet około 10 mln Polaków. Z kolei wartość krajowego rynku assistance oceniana jest na 100-400 mln zł.
Nielegalna konkurencja
Okazuje się jednak, że tzw. platformy assistance, które mają podpisane umowy z towarzystwami ubezpieczeń, skarżą się na firmy, które prowadzą działalność sprzeczną z polskim prawym ubezpieczeniowym. Na czarnej liście PUNU znajduje się m.in. PZMot Autotour oraz firmy świadczące usługi medyczne, np. Medicover, Falck, Lux-med (ich roczne obroty wynoszą około 200 mln zł).
— Podstawową formą naszej działaności jest przeprowadzanie badań wstępnych i okresowych, co nie jest usługą assistance. Wypełniamy po prostu lukę po dawnych przychodniach zakładowych. Jeśli towarzystwa ubezpieczeniowe wprowadzą ubezpieczenia zdrowotne, to chętnie podejmiemy z nimi współpracę przy obsłudze tych produktów. Na razie czegoś takiego nie ma na rynku — odpiera zarzuty Wojciech Pawłowski, prezes Lux-medu.
— W Polsce łatwiej jest otrzymać licencję na prowadzenie działalności ubezpieczeniowej, niż sprzedawać usługi assistance — dorzuca Roman Grzywacz, prezes PZMot Autotour.
Nieoficjalnie wiadomo, że firmy te wykorzystują brak jednoznacznej interpretacji zapisów ustawy ubezpieczeniowej, które ograniczają zapewnianie ochrony assistance wyłącznie dla zakładów ubezpieczeń.
Dwa lata odsiadki
W połowie roku Danuta Wałcerz, prezes Państwowego Urzędu Nadzoru Ubezpieczeń, skierowała do operatorów assistance pismo, w którym poinformowała, że świadczenie takich usług bez zezwolenia Ministerstwa Finansów może być uznane za działalność sprzeczną z prawem (i zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 2, ograniczenia wolności lub grzywny). Upłynęło pół roku i interwencja PUNU, mimo swojej zasadności, ograniczyła się wyłącznie do rozesłania pism, a firmy, które działały nielegalnie, dalej uprawiają ten proceder. Nieoficjalnie wiadomo, że Danuta Wałcerz rozmawiała z przedstawicielami PZMot Holding (spółki matki PZMot Autotour) o utworzeniu towarzystwa ubezpieczeń majątkowych. Wniosek o przyznanie zezwolenia (wyłącznie grupa 18) trafił do resortu finansów miesiąc temu, a w prace nad nim zaangażowane były osoby pracujące niegdyś w Departamencie Ubezpieczeń Ministerstwa Finansów.