PUNU pomogło PZU, a teraz liczy na rewanż

Łukasz Świerżewski
opublikowano: 2001-05-08 00:00

PUNU pomogło PZU, a teraz liczy na rewanż

Państwowy Urząd Nadzoru Ubezpieczeń pomógł niedawno Aldonie Kameli-Sowińskiej, minister skarbu, i Zygmuntowi Kostkiewiczowi, prezesowi PZU, pozbyć się Grzegorza Wieczerzaka, szefa PZU Życie. Nieoficjalnie wiadomo, że w zamian za pomoc w pozbyciu się Grzegorza Wieczerzaka, Danuta Wałcerz liczy na wsparcie największego polskiego towarzystwa w ratowaniu Daewoo TU. Nadzieje pani prezes opierają się na założeniu, że upadek Daewoo TU najwięcej kosztowałby PZU. Należności bankruta z tytułu samochodowego OC przejmuje bowiem Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, finansowany proporcjonalnie przez wszystkich uczestników rynku. PZU sprzedaje tymczasem 70 proc. wszystkich polis komunikacyjnych.

W wywiadzie dla „PB” Zbigniew Kostkiewicz stwierdził, że nie chce, aby PZU uczestniczyło w ratowaniu Daewoo TU, jeżeli tylko istnieje jakikolwiek sposób ocalenia tej spółki. W grę może wchodzić tylko Polskie Konsorcjum Finansowe. Skład konsorcjum nie został dotychczas ujawniony, nie wiadomo też, czy ma ono pieniądze na dokapitalizowanie towarzystwa. Tymczasem w kwietniu minął kolejny już termin objęcia akcji ubezpieczyciela wyznaczony przez PUNU, a przedsta- wiane przez PKF dokumenty finansowe są odrzucane przez Ministerstwo Finansów jako niewiarygodne.

Wątpliwości budzi też sama koncepcja ratowania Daewoo TU przez emisję obligacji zabezpieczonych akcjami tej firmy. Dodatkowo, a brzmi to już zupełnie zagadkowo, konsorcjum chciałoby przejąć inne towarzystwo — Samopomoc.

Sytuacja finansowa Daewoo TU pogarsza się z dnia na dzień. Daewoo TU działa w zasadzie tylko na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych, a gros jego portfela stanowią polisy wystawiane właścicielom samochodów Daewoo.— Celem tego towarzystwa było nakręcanie sprzedaży samochodów Daewoo i tworzenie kosztów dla głównego akcjonariusza, czyli Daewoo-FSO — twierdzi jeden z byłych wpływowych pracowników Daewoo TU.

Towarzystwo sprzedawało więc niedrogie polisy nabywcom samochodów z Żerania, a z powodu wysokich cen części samochodów koreańskiego koncernu — wypłacało kolosalne odszkodowania. Ponieważ monopol na dostawę części ma koreański koncern, większość tych środków wracała do Daewoo. Taka symbioza trwała do czasu, kiedy koreański koncern wpadł w tarapaty i zabrakło pieniędzy na łatanie bilansu ubezpieczeniowej spółki. Na koniec 2000 roku pokrycie marginesu wypłacalności sięgało 14 proc.

Choć sytuacja Daewoo TU jest bardzo trudna, PUNU wykazuje ogromną wstrzemięźliwość wobec tej spółki. Danuta Wałcerz zdaje sobie sprawę, że po upadku Polisy i Gwaranta bankructwo kolejnego towarzystwa byłoby dla rynku bardzo niekorzystne i stara się wszelkimi sposobami znaleźć inne wyjście. Jeżeli jednak konsorcjum okaże się fikcją, a PZU nie zgodzi się na objęcie portfela Daewoo TU, to jedynym wyjściem będzie wprowadzenie zarządu komisarycznego. Decyzje muszą zapaść szybko, póki w Daewoo TU są jeszcze jakieś pieniądze i jest szansa na znalezienie przez komisarza inwestora. Zarząd komisaryczny będzie miał jednak na to tylko ustawowe pół roku.