Pytanie do...

AZA
opublikowano: 2006-04-11 00:00

Ministerstwo Finansów zaproponowało wprowadzenie od stycznia przyszłego roku 19-procentowego podatku od zysku ze sprzedaży nieruchomości. Resort finansów chciałby wdrożyć nowe przepisy już w styczniu 2007 r. Mieszkania kupione do tego czasu nie byłyby jednak nimi objęte. Zapytaliśmy, co o tym sądzą eksperci z branży?

Dariusz Karbowniczak, ekspert Ober Haus Nieruchomości:

Nie znam szczegółów projektu. Jednak, w mojej ocenie, te zmiany nie muszą być niekorzystne. W tej chwili płacimy 10 proc. podatku, ale w praktyce robi to niewiele osób. Podatek ten nie obowiązuje, gdy mieszkanie zostało sprzedane po pięciu latach od zakupu lub kiedy środki uzyskane ze sprzedaży przeznacza się np. na zakup następnego mieszkania (w przypadku gdy sprzedaż nastąpiła w okresie pięciu lat od jego kupna).

Zgodnie z propozycją ministerstwa, podatek płacilibyśmy od zysku ze sprzedaży, czyli różnicy między ceną zakupu mieszkania i jego sprzedaży. W praktyce może okazać się zatem, że zapłacimy mniej. Dotyczy to jednak przede wszystkim wąskiej grupy osób, które kupują mieszkania w celach inwestycyjnych. Zdecydowana większość kupuje mieszkania i domy przede wszystkim po to, by w nich mieszkać. I to właśnie w nich uderzy nowy podatek. Do tej pory nic nie płacili za sprzedaż, a teraz będą musieli jeszcze zapłacić 19-procentowy podatek, którego w praktyce nie da się obejść.

Jacek Bielecki, dyrektor Zarządu Polskiego Związku Firm Deweloperskich:

Resort proponuje kolejny podatek, po to, by zebrać więcej pieniędzy. To oznacza, że będzie ich mniej na rynku nieruchomości, a więc powstanie mniej mieszkań. Spowoduje to również wzrost cen mieszkań na rynku wtórnym. Na wprowadzeniu tych przepisów stracimy więc w konsekwencji wszyscy.