Pytanie tygodnia

Marcin Bołtryk
06-02-2003, 00:00

Jaki będzie los agentów celnych po wstąpieniu naszego kraju do UE?

Grupą zawodową, która jako pierwsza odczuje skutki wejścia Polski do Unii Europejskiej, będą agenci celni. Wielu z nich już dzisiaj zadaje sobie pytanie: i co dalej? Ludzie, przez ręce których do tej pory przechodziła 1/3 wpływów do budżetu państwa (z ceł i podatków), którzy ponieśli ogromne nakłady na zdobycie odpowiedniej wiedzy, nagle przestaną być potrzebni.

Polska Izba Spedycji i Logistyki (PISiL), która zrzesza również agencje celne, monitowała w tej sprawie w Brukseli. Na jesieni 2002 r. nasi przedstawiciele brali udział w obradach Walnego Zgromadzenia Europejskiej Organizacji Spedytorów i Logistyków krajów Unii Europejskiej — CLECAT. Poruszono tam kwestię skutków poszerzenia Unii dla działających, zarówno na terenie Unii, jak i państw kandydujących, podmiotów gospodarczych trudniących się odprawą celną towarów (u nas — agencji celnych). Jak wynikało z badań, które przeprowadził CLECAT, na skutek poszerzenia Unii o 10 nowych państw utraci pracę 22 tys. osób pracujących w zawodzie agenta celnego. W tym w Unii 2 tys. osób, a w państwach kandydujących aż 20 tys. osób, z czego w Polsce od 10 do 13 tys. agentów. CLECAT nagłośnił ten problem w tych organach władzy UE, które zetknęły się z nim już w roku 1993 przy pierwszym poszerzaniu Unii. Wówczas Regulacją (EEC) Nr. 3904/92 Komisja Europejska przeznaczyła 30 mln ECU na pomoc dla firm, których dotknęły skutki poszerzenia Unii. Dotacje te miały umożliwić podjęcie nowej działalności. Przedstawiciele CLECAT zgłosili ten problem prezydentowi Komisji Europejskiej. We wrześniu 2002 r. sekretarz generalny CLECAT zwrócił się do Komisji Europejskiej z wnioskiem o uruchomienie podobnych instrumentów i środków dla złagodzenia skutków aktualnego poszerzenia UE. Problem został zgłoszony także do Rady Ministrów Unii Europejskiej i Parlamentu Europejskiego.

W tym samym czasie PISiL próbował zainteresować tą sprawą polskich negocjatorów. Wystąpił do Kancelarii Premiera, UKIE oraz do Krajowej Izby Gospodarczej z prośbą o uwzględnienie tego problemu w negocjacjach, w celu uzyskania środków na złagodzenie skutków utraty miejsc pracy, możliwości dokonania restrukturyzacji przedsiębiorstw obsługujących obrót towarowy z UE oraz przekwalifikowania zawodowego pracowników nie znajdujących miejsc pracy w dotychczas wykonywanym zawodzie. Niestety, pozostało to bez echa.

Próbowaliśmy szukać środków pomocowych w sektorze MSP, jednakże instytucje powołane do wspierania przedsiębiorstw, np. PARP, nie uwzględniają pomocy dla grupy zawodowej, jaką są agencje celne. A przecież jest to kilkanaście tysięcy ludzi przedsiębiorczych, którzy mogą nadal skutecznie wspierać polską gospodarkę. Potrzebują jedynie wsparcia umożliwiającego rozwinięcie działalności gospodarczej w innych sektorach. A pomoc samych organizacji, np. PISiL, nie wystarczy, mimo że przygotowują środowisko agencji celnych i spedytorów do działań na poszerzonym, globalnym rynku, prowadząc szkolenia i akcje informacyjne.

Franciszek Jaśniak przewodniczący Rady PISiL

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Pytanie tygodnia