PŻM chce kupić w Azji masowce

Bogdan Tychowski, Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 2002-07-01 00:00

W ciągu kilku lat Polska Żegluga Morska zamierza zamówić 20 masowców w azjatyckich stoczniach. Zakupowe plany państwowego przedsiębiorstwa budzą kontrowersje, zwłaszcza w kontekście problemów krajowych stoczni. Firma twierdzi, że Azjaci oferują pod każdym względem lepsze warunki.

Polska Żegluga Morska (PŻM), państwowa firma ze Szczecina, podtrzymuje ambitne plany inwestycyjne. W ciągu kilku lat złoży zamówienia na 20 masowców. Ich koszt szacuje się na 1,5 mld zł.

Zamówienia zostaną złożone w azjatyckich stoczniach, a nie krajowych, które przeżywają problemy ekonomiczne. Rodzi się pytanie, czy państwowa firma nie powinna wspomagać państwa w ratowaniu branży, składając zamówienia w Szczecinie czy Gdyni.

— Niedobrze byłoby, gdyby politycy interweniowali w bezpośrednie kontrakty firm. O tym musi decydować rachunek ekonomiczny. Trudno się dziwić PŻM, że szuka najtańszego dostawcy — komentuje Rafał Jesswein, rzecznik prasowy Ministerstwa Gospodarki.

— Oczywiście moglibyśmy zbudować te masowce. Do tej pory przeszkodą był podatek VAT. Do niedawna — jeśli armator złożył zamówienie w zagranicznych stoczniach, to go nie płacił. Jeśli w krajowych, to dopłacał do wartości produktu finalnego 22 proc. Teraz przepisy się zmieniły i nasze szanse wyrównały się. Nie zmieniło to jednak stanowiska armatorów. Kluczowa jest kwestia finansowania inwestycji — mówi Marek Molewicz ze Stoczni Szczecińskiej.

Na ten problem wskazuje Paweł Brzezicki, szef Polskiej Żeglugi Morskiej.

— Rozmawiamy z przedstawicielami banków, które mogłyby pożyczyć nam pieniądze, oraz firm, które mogłyby poręczyć kredyty. Niestety — jak wynika ze wstępnych ustaleń — trudno będzie liczyć na współpracę polskich banków w finansowaniu inwestycji. Fatalne doświadczenia ze Stocznią Szczecińską spowodują prawdopodobnie odsunięcie się ich od kredytowania przedsiębiorstw gospodarki morskiej na wiele lat — mówi Paweł Brzezicki.

Najciekawsze oferty napłynęły ze stoczni dalekowschodnich. Chodzi o firmy japońskie (przedstawiono trzy oferty) oraz chińskie (sześć ofert). W rywalizacji nie będzie raczej brać udziału Korea Południowa — tamtejsze stocznie zmierzają obecnie raczej w kierunku budowy statków bardziej zaawansowanych technicznie niż masowce.

Po wstępnych rozmowach z japońskimi bankami okazało się, że są one pozytywnie nastawione do udzielenia PŻM kredytów na budowę statków w ich kraju. Ma decydować o tym pozytywna opinia instytucji finansowych o PŻM jako płatniku, którą firma zdobyła przy budowie serii tzw. jeziorowców w latach 1999-2000 w stoczni koncernu Mitsui.

— Z kolei chińska oferta cenowa jest bardzo korzystna, ale nie zakłada — na razie — finansowania przez własne banki. Jeśli zatem PŻM zdecyduje się na tę propozycję, pieniędzy na jej realizację będzie musiał poszukać w bankach zachodnich — mówi Paweł Brzezicki.