Polskie i ukraińskie firmy logistyczno-transportowe przygotowują się do przewozu zboża od naszych wschodnich sąsiadów. Z powodu zaminowania akwenów czarnomorskich płody rolne ukraińskich rolników trzeba przetransportować w Europie drogą lądową, m.in. do naszych portów na Bałyku. Ukraińcy chcą wysyłać nawet 5 mln ton zboża miesięcznie. To tyle, ile w polskie porty przeładowywały rocznie.
Polskie firmy starają się usprawnić przewozy i przeładunek, by jak najwięcej ukraińskiego zboża wysłać do klientów na całym świecie. Gotowa jest już Polska Żegluga Morska (PŻM). Jeśli tylko zboże dojedzie z Ukrainy nad Bałtyk, jest w stanie szybko przejąć ładunek.

— Przed wybuchem wojny w Ukrainie statki PŻM przewoziły ukraińskie zboże z portów Morza Czarnego do Arabii Saudyjskiej i Afryki Północnej. Obecnie ładunki te moglibyśmy wozić z polskich portów. Dzięki ukończonej niedawno wielkiej inwestycji w pogłębienie do 12,5 m toru wodnego Świnoujście-Szczecin nasze masowce typu handysize mogą ze Szczecina przewozić pełne ładownie zbóż. Wcześniej musieliśmy to robić na raty, zawijając do Świnoujścia — mówi Krzysztof Gogol, doradca zarządu PŻM.
Niedawno z Kołobrzegu udało się wysłać 3,5 tys. ton ukraińskiej kukurydzy, a statek PŻM może jednorazowo ze Szczecina zabrać ze Szczecina 40 tys. ton. To ogromna ilość. Dla porównania: duży magazyn składowy OT Logistics w Świnoujściu, który może być wykorzystany do składowania ukraińskich płodów rolnych, ma pojemność 100 tys. ton.
