PZU będzie zaciskać pasa

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2016-03-15 22:00

Cięcie kosztów, nacisk na biznes ubezpieczeniowy i innowacje — tak wygląda recepta przygotowana przez nowe władze spółki.

Pod koniec 2014 r. kurs akcji PZU osiągnął historyczny szczyt, a potem zaczął się obsuwać. Spadki były podgrzewane sygnałami o pogarszających się wynikach ubezpieczyciela, który napływały od jego zarządu. Zapowiedzi się sprawdziły. Gigant zamknął ubiegły rok najsłabszym wynikiem finansowym od czasów giełdowego debiutu. Nowe władze, na których czele stoi od stycznia Michał Krupiński, biją na alarm i zapowiadają starania o poprawę rentowności.

Michał Krupiński, prezes PZU
ARC

— Chcemy, by nasz wskaźnik ROE [zwrotu na kapitale — red.] wrócił do poziomu ponad 20 proc. — mówi Przemysław Dąbrowski, wiceprezes PZU ds. finansowych. Na koniec 2015 r. ROE PZU wyniósł 18 proc. To najniższy jego poziom w giełdowej historii spółki. Tym samym znika temat, którym gigant lubił się chwalić, gdy był porównywany z innymi europejskim potęgami ubezpieczeniowymi. Wypracowywane przez niego zyski z kapitałów nie są już na tak rekordowych poziomach jak jeszcze dwa-trzy lata temu. Michał Krupiński zamierza firmie podać dwa lekarstwa. Pierwszym jest ostre cięcie kosztów. Gigant ma iść na dietę i pozbyć się tłuszczyku, który nagromadził się w ostatnich latach. W przypadku firmy z branży finansowej oznacza tylko jedno: zwolnienia pracowników. — W ciągu trzech lat chcemy ograniczyć nasze koszty stałe o nawet 20 proc. — zapowiada Michał Krupiński.

Według niego, od dwóch lat koszty administracyjne w PZU rosną. W tym roku udało się je zamrozić. Drugim lekiem ma być koncentracja firmy na działalności podstawowej, czyli sprzedaży ubezpieczeń. Prezes ocenia, że PZU ma duży potencjał rozwoju w tym obszarze, który nie został w ostatnich latach w pełni wykorzystany. Gigantowi pomoże zakończenie wojny cenowej na rynku komunikacyjnym, które boleśnie uderzyło w jego wyniki w tym segmencie. Nie ma jednak mowy o prostym podwyższaniu cen. Zamiast tego ubezpieczyciel chce postawić na nowoczesne zarządzanie taryfami. Więcej zapłacą ci kierowcy, którzy powodują wypadki i stłuczki.

— Chcemy utrzymać nasze udziały rynkowe, zwiększyć sprzedaż w segmencie korporacyjnym i trzymać rentowność w biznesie grupowym na poziomie powyżej 20 proc. — wylicza Michał Krupiński. Firma wróci do ekspansji zagranicznej. Do 2020 r. biznes poza granicami Polski ma generować 15-20 proc. przypisu grupy. Na celowniku polskiego giganta mają znaleźć się aktywa nie tylko z naszego regionu. Zielone światło do ekspansji zagranicznej ma Link4. Kupione dwa lata temu towarzystwo może otwierać zagraniczne directy. PZU zamierza także kontynuować rozwój na rynku medycznych. Do 2020 r. ma on przynieść grupie 1 mld zł przychodów. Gigant ma także apetyt na akwizycje na rynku TFI oraz będzie wspierać kapitałowo rozwój Alior Bank, także przy przejęciach na rynku bankowym. To pierwsze elementy z nowej strategii PZU. Michał Krupiński zapowiada, że w całości zostanie zaprezentowana w połowie roku. Andrzej Powierża, analityk DM Citi Handlowego, wstrzymuje się z ocenami pomysłów nowych władz PZU do czasu ujawnienia szczegółów.

— Te propozycje nie są rewolucyjne i są zbliżone do pomysłów starego zarządu. Na uwagę zasługuje zapowiedź cięcia kosztów. Ich pilnowanie to kluczowa sprawa w tak dużej firmie — mówi analityk. © Ⓟ