30 proc. aktywów, jakie wpłyną do wszystkich pracowniczych planów kapitałowych (PPK), chcą zgromadzić fundusze inwestycyjne spod szyldu PZU. By to osiągnąć, PZU rzuci do walki o rynek nie tylko siły TFI PZU, ale także całą sieć sprzedaży PZU Życie. 300 doradców klienta korporacyjnego ma zagwarantować pracodawcom wsparcie w ich firmach. Kolejne 2,5 tys. doradców klientów indywidualnych ma odpowiadać na ewentualne pytania w 400 rozsianych po kraju placówkach PZU.

Ten dualizm jest o tyle istotny, że choć umowy dotyczące PPK będą podpisywać pracodawcy, to wybór instytucji finansowej prowadzącej PPK musi być dokonany w porozumieniu z reprezentacją pracowników wyłonioną „w trybie przyjętym w danym podmiocie zatrudniającym”. PZU planuje też bardziej wymierne zachęty do swojej oferty. Fundusze PZU nie będą pobierać opłaty za zarządzanie PPK przez pierwszy rok od wejścia w życie ustawy — czyli do 30 czerwca 2020 r. W praktyce oznacza to brak opłaty od pierwszych składek z firm zatrudniających 250 i więcej pracowników i 50-250. W tym ostatnim przypadku — w zależności od terminu podpisania umowy — może jednak chodzić o zaledwie trzy miesiące za darmo.
Ustawa mało, PZU jeszcze mniej
Później — już od wszystkich klientów –TFI PZU chce jednak pobierać opłaty niższe niż ustawowe maksimum, które i tak jest bardzo niskie, jeśli porównać do opłat za zarządzanie pobieranych przez TFI na zasadach ogólnych. Wynosi 0,5 proc. rocznie, podczas gdy nawet fundusze obligacji prowadzone na zasadach ogólnych kasują do 2 proc., a te z udziałem akcji jeszcze więcej. Każda instytucja finansowa prowadząca PPK musi uruchomić osiem funduszy tzw. zdefiniowanej daty. Uczestnicy będą przypisywani do nich w zależności od wieku, w myśl zasady, że im człowiek starszy, tym mniej w funduszu akcji. W tych z najmniejszym udziałem papierów udziałowych TFI PZU zapowiada zejście z opłatą stałą za zarządzanie do 0,25 proc. W tych z największym udziałem akcji nie precyzuje jeszcze swoich planów, poprzestając na zapowiedzi zejścia poniżej ustawowego 0,5 proc. — Wiadomo, że projekt PPK nie będzie rentowny w pierwszym ani w drugim roku, pewnie nie będzie też rentowny w piątym. Ale jeśli myślimy o długoterminowych oszczędnościach na emeryturę, czyli oszczędzaniu przez jakieś 40 lat, to będzie to projekt rentowny w krótkim terminie — zaznacza Marcin Żółtek, prezes PTE PZU, a niebawem członek zarządu TFI PZU, które będzie prowadzić PPK. TFI PZU nie rezygnuje z tzw. opłaty za sukces, która ustawowo została ograniczona do 0,1 proc. rocznie. Na jesieni 2018 r. TFI PZU zaskoczyło już rynek opłatami stosowanymi w funduszach prowadzonych na zasadach ogólnych pod szyldem inPZU. Można je kupić tylko przez internet, ale opłatę za zarządzanie ustalono na 0,5 proc. Niemal natychmiast po wprowadzeniu tych funduszy na rynek PKO TFI ścięło opłaty za zarządzanie w pięciu swoich funduszach z 4 do 0,7 proc. Tym razem to jednak TFI PZU ma naśladować PKO TFI.
— Cieszy nas bardzo, że PZU dostosowało poziom swoich opłat do poziomów maksymalnych zapisanych w statucie naszego funduszu. W najbliższej przyszłości wyciąg ze statutu naszego funduszu zostanie opublikowany na portalu PFR — oczekujemy na wpis do ewidencji PPK. Działamy zgodnie z planem — zaznacza Piotr Żochowski, prezes PKO TFI.
Komentarza odmówiło nam kilka innych instytucji, które nie kryją ambicji względem PPK — grupa NN (zarówno PTE Nationale-Nederlanden, jak i NN Investment Partners TFI — oba zapowiadają uruchomienie PPK), Aviva Investors Poland TFI, TFI Allianz Polska, Investors TFI. Z grupy Aegon nie udało nam się uzyskać żadnej odpowiedzi.
Duży może więcej
Bardziej rozmowny był Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI, które prowadzeniem PPK nie jest zainteresowane.
— Z perspektywy oszczędzających deklaracje TFI PZU są pozytywne, gdyż im niższe opłaty, tym wyższe stopy zwrotu. Zapowiedzi te mnie zresztą nie dziwią. Gdy robiliśmy analizę wejścia na rynek PPK, założyliśmy, że duże grupy finansowe mogą zejść z opłatą za zarządzanie poniżej 0,5 proc. Doszliśmy nawet do wniosku, że niektórym podmiotom może się kalkulować oferowanie PPK z opłatą bliską 0 proc. Był to jeden powodów, przez które nie zdecydowaliśmy się na udział w PPK — mówi Sebastian Buczek.
Nie jest jednak przekonany, że wszyscy duzi gracze zejdą z opłatami poniżej ustawowych maksimów.
— Część będzie elastyczna cenowo, ale część będzie miała bardziej sztywne podejście. Będzie to uzależnione od tego, czy będzie im zależało na zdobyciu udziału w rynku czy na zyskowności projektu — dodaje Sebastian Buczek.
— Nie zamierzamy schodzić z ceny. Jesteśmy instytucją komercyjną i musimy zarabiać. Wiadomo, że przez co najmniej 5, a może 8 lat na PPK nie będzie się zarabiać. W końcu musimy jednak osiągnąć próg rentowności. Zostaniemy więc przy opłatach ustawowych, które i tak są niskie — przekazał nam anonimowo przedstawiciel jednego z większych asset managerów.
W ruchu TFI PZU może pobrzmiewać chęć obrony pozycji w segmencie ubezpieczeń grupowych. Nie można wykluczyć, że oddanie zbyt dużej części rynku PPK mogłoby w przyszłości odbić się na grupie PZU właśnie w segmencie ubezpieczeń grupowych. Zresztą sama definicja grupy PZU w kontekście PPK jest ciekawym zagadnieniem. W walce o rynek PPK PZU zamierza skorzystać ze wsparcia Alior Banku, który kontroluje, posiadając 32 proc. akcji i głosów. Ma jednak również przemożny wpływ na Bank Pekao, w którym dysponuje 20 proc. akcji i głosów. Pekao TFI zamierza zaś odrębnie walczyć o rynek PPK.
Tymczasem z ustawy wynika, że stała opłata za zarządzanie PPK może być pobierana w ramach grupy kapitałowej do wysokości 15 proc. ogółu aktywów wszystkich PPK. Innymi słowy jeśli TFI PZU zrealizuje swój plan i osiągnie 30-procentowy udział w rynku, to de facto będzie pobierać opłaty jeszcze o połowę mniejsze od zadeklarowanych — np. 0,125 proc. w funduszach z największym udziałem obligacji i nie więcej niż 0,25 proc. w przypadku tych z największym udziałem akcji. Jeśli do tego Pekao TFI osiągnie 8-procentowy udział w rynku PPK, to najtańsze fundusze TFI PZU będą w praktyce pobierać mniej niż 0,1 proc. stałej opłaty za zarządzanie. A to już zbliża strategię PZU do tego, o czym mówi Sebastian Buczek — oferowania PPK niemal za darmo i to nie tylko przez pierwszy rok od wejścia w życie ustawy. Przewidziana w ustawie symboliczna opłata za sukces byłaby bowiem wyższa od opłaty stałej.