PZU i Signal Iduna chcą wyręczyć NFZ

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2009-05-13 00:00

Ze służbą zdrowia jest źle, a będzie jeszcze gorzej — w tym zakłady widzą szansę. Signal Iduna atakuje rynek detaliczny, PZU grupowy.

Ze służbą zdrowia jest źle, a będzie jeszcze gorzej — w tym zakłady widzą szansę. Signal Iduna atakuje rynek detaliczny, PZU grupowy.

Choroba postępuje i rokowania dla pacjenta, którym jest polska służba zdrowia, nie są najlepsze — dlatego z roku na rok rosną wydatki na prywatne leczenie. W 2008 r. sięgnęły 28 mld zł. Apetyt na ten tort mają ubezpieczyciele. Na dobre rozkręcili już sprzedaż polis zdrowotnych (działają jak abonament w prywatnych lecznicach). Teraz stawiają kolejny krok i wprowadzają polisy szpitalne. Podstawowa zaleta: gwarantują krótkie terminy zabiegów i wyższy standard.

— Patrząc na to, co się dzieje w służbie zdrowia, a będzie jeszcze gorzej, nie ma wątpliwości, że jest rynek na ubezpieczenia szpitalne. Klienci będą szukali możliwości skrócenia czasu oczekiwania na zabieg i lepszych warunków obsługi — mówi Paweł Kalbarczyk, dyrektor biura ubezpieczeń zdrowotnych w PZU Życie.

Prywatny NFZ

Ze zmodyfikowaną ofertą i ofensywą rusza inny gracz: Signal Iduna, należący do niemieckiej grupy ubezpieczeniowej.

— Działamy jak NFZ, kontraktujemy usługi u dostawców: co, w jaki sposób i za ile ma być wykonywane. Nie wypłacamy klientom odszkodowania za zabieg czy pobyt w szpitalu, ale przejmujemy odpowiedzialność za leczenie — mówi Adam Pustelnik, prezes Signal Iduna.

Mediqa, spółka z grupy Signal Iduna, zbudowała sieć 600 placówek ambulatoryjnych i 80 szpitali.

— To ma być produkt masowy. W pierwszym roku chcemy sprzedać kilka tysięcy polis, w średnim terminie kilkadziesiąt, a długoterminowo zakładamy pokonanie bariery 100 tys. polis — zapowiada Adam Pustelnik.

Signal Iduna będzie miała silnego rywala. Poważne zamiary względem rynku polis szpitalnych ma bowiem polski gigant. PZU ma już za sobą pilotaż polis dla klientów indywidualnych, ale szansę widzi w firmach, które wykupią polisy dla pracowników.

— Kończymy prace nad grupowym ubezpieczeniem szpitalnym, w którym polisa będzie kosztowała kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Zwiększenie sprzedaży to tylko kwestia intensyfikacji działań marketingowych — mówi Paweł Kalbarczyk.

Państwo rządzi

Eksperci widzą szansę dla ubezpieczycieli, ale też zagrożenia.

— Rynek jest uzależniony od państwa, bo brakuje regulacji ustawowych, a przez poziom składek na obowiązkowe ubezpieczenie państwo wpływa na możliwości zakupienia dodatkowej polisy. Co ważniejsze, kontroluje większość dostawców usług — jeśli nastąpi komercjalizacja szpitali, to ubezpieczyciele na tym skorzystają, bo szpitale będą chętne do współpracy. Jeśli ten proces zostanie wyhamowany, to mogą stracić dostęp do sieci, a to osłabi ofertę — mówi Marcin Broda, analityk Ogma, firmy monitorującej rynek ubezpieczeń.

Ubezpieczyciele nie nastawiają się na szybki zysk.

— To nie jest produkt przynoszący duży zysk, bo szkodowość jest na poziomie 75-85 proc. — mówi Rainer Schönberg, pełnomocnik zarządu Signal Iduna, która w Niemczech z ubezpieczeń zdrowotnych zbiera 2,5 mld EUR rocznie.

Grzegorz Nawacki