Nie interesuje nas przejmowanie banków — to twierdzenie, niczym mantrę, przez ostatnie lata powtarzali przedstawiciele władz PZU. Jeśli ubezpieczyciel miałby pojawić się w akcjonariacie banku, to jako inwestor finansowy o określonym terminie wyjścia z inwestycji. To stanowisko nie jest już aktualne. PZU ustawił się w krótkiej kolejce chętnych na Alior Bank i Raiffeisen Polbank. Docelowo może te banki połączyć.

— To efekt oczekiwań właścicieli — mówi Przemysław Dąbrowski, wiceprezes PZU ds. finansowych. Tłumaczy, że niskie stopy procentowe w Polsce spowodowały, że pojawiła się presja ze strony akcjonariuszy PZU — szczególnie zagranicznych — by coś zrobić z olbrzymią gotówką, którą ma spółka. Na koniec marca kapitały własne przekraczały 14 mld zł. Dopóki stopy procentowe w Polsce oscylowały wokół 3-5 proc., to akcjonariusze byli zadowoleni z osiąganej stopy zwrotu. Kiedy jednak spadły do najniższego poziomu w historii, zaczęły pojawiać się pytania, czy dalsze trzymanie tych pieniędzy w obligacjach to najlepszy pomysł. Poszukiwanie nowej ścieżki sygnalizował już w lutym Andrzej Klesyk, prezes PZU, który zapowiedział, że ubezpieczyciel będzie przyglądał się dużym inwestycjom. Choć wówczas była mowa o infrastrukturze i energetyce, to na razie stanęło na bankach.
— Szukamy okazji do zlewarowania naszej silnej pozycji kapitałowej i rynkowej. Może to się odbyć przez zakup banku — mówi Przemysław Dąbrowski.
Zastrzega, że jeśli dojdzie to takiej transakcji, to PZU nie planuje silnej integracji działalności ubezpieczeniowej i bankowej. Taki model był popularny jeszczekilka lat temu, ale kryzys finansowy dobitnie wykazał, że to się nie sprawdza. Dlatego PZU pozostawi te dwa obszary biznesowe rozdzielone, wzorując się na kupionym w ubiegłym roku Link4, któremu pozostawiono sporą autonomię.
— Mówimy o zarządzeniach na poziomie strategicznym, a nie operacyjnym. Na dziś nie planujemy powstania żadnego PZU Banku, nie będzie integracji naszych placówek z oddziałami banku — podkreśla Przemysław Dąbrowski. Według niego, PZU może przeznaczyć na przejęcia od 3 do 5 mld zł. W ocenie Kamila Stolarskiego, analityka BESI Grupo Novo Banco, ta kwota może starczyć do wystawionych na sprzedaż banków, choć całościowo potrzeba na nie nawet 14 mld zł. Jego zdaniem, będzie to możliwe, bo partnerem PZU będzie inwestor finansowy, co nawet o połowę zmniejszy kapitałochłonność całej operacji.
— To pozwoli PZU zachować dotychczasową politykę dywidendową, która jest istotna z punktu widzenia największego akcjonariusza: skarbu państwa — mówi analityk BESI. Marcin Mazurek, analityk Inteliace Research, zwraca uwagę na to, że polskie banki są na szczycie zyskowności, i w najbliższych latach będzie ona spadać. To spowoduje także spadek ich wycen. Dlatego w jego ocenie nie jest to najlepszy moment na kupowanie banków.
— Działania PZU należy odczytywać jako odpowiedź na polityczną potrzebę zwiększenia udziału polskiego kapitału w sektorze — mówi Marcin Mazurek. PZU pochwalił się wczoraj wynikami za pierwszy kwartał — ze składek zebrał 4,68 mld zł, o 8 proc. więcej niż przed rokiem, i wypracował 941 mln zł zysku netto (wzrost o 24 proc.), o 6 proc. więcej, niż oczekiwali analitycy. Zysk podbiła działalność lokacyjna, która przyniosła 951 mln zł, o 23 proc. więcej, niż zakładali analitycy. © Ⓟ