W bankowości wykorzystanie technologii mobilnych do obsługi klienta stało się już czymś zwyczajnym. Z mbankingu korzysta już co dziesiąty Polak. Inaczej jest w ubezpieczeniach, które — mimo kilku nieśmiałych prób — tkwią w epoce tradycyjnych komputerów i telefonów. Z przeszłością zamierza zerwać rynkowy gigant PZU, który szykuje się do technologicznego skoku.

— Jesteśmy mocno zainteresowani rozwojem w obszarze technologii mobilnych — zapowiada Barbara Smalska, członek zarządu PZU, odpowiedzialna za segment klienta indywidualnego. Pierwsze efekty mogą być widoczne w drugiej połowie przyszłego roku.
Okazją do rozpoczęcia mobilnej rewolucji jest wymiana centralnego systemu IT dla ubezpieczeń majątkowych. Informatyczny projekt, realizowany pod kryptonimem „Everest”, przewiduje stworzenie nowego serwisu do sprzedaży polis przez internet (będzie on uzupełnieniem głównego kanału sprzedaży, którym w PZU są agenci).
Docelowo umożliwi zakup ubezpieczenia także przez telefon czy tablet. Możliwe, że w ten sposób PZU pchnie branżę ubezpieczeniową na technologiczną ścieżkę zmian. Co prawda część ubezpieczycieli ma własne aplikacje mobilne (również giełdowygigant), ale ich możliwości są ograniczone. Umożliwiają one zakup polis turystycznych (Aviva, TU Europa czy BRE Ubezpieczenia) lub zgłoszenie szkody (PZU, Warta czy Allianz). To powoduje, że klienci nie sięgają po nie, a jeśli już to robią, nie używają.
Pobrania bankowych aplikacji są liczone w dziesiątkach tysięcy. W przypadku aplikacji Avivy jest ich mniej niż tysiąc. „Apka” PZU Pomoc ma mniej niż sto ocen.
— Ubezpieczyciele traktują aplikacje mobilne jak kwiatek do kożucha. Żaden z nich nie odważył się zainwestować w ich upowszechnianie, tak jak to robią banki, które potrafią nawet w telewizyjnych reklamach chwalić się mobilnym dostępem. W ostatnim czasie PZU udowodnił, że potrafi podejść do nowych inicjatyw z odpowiednim przytupem. Mam nadzieję, że podobnie będzie w tym przypadku — mówi Krystian Wesołowski z sopockiej firmy IT Blue Media. Według niego, branża ubezpieczeniowa w obszarze mobilnym doczekała się na razie tylko jednego hitu.
Była nim aplikacja Generali, która umożliwiała sprawdzenie historii samochodu. W ten sposób można było dowiedzieć się, czy kupowane auto rzeczywiście jest bezszkodowe. Niestety, ta funkcjonalność została przez ubezpieczyciela wyłączona, co spowodowało odpływ użytkowników. Był to efekt nacisków ze strony urzędników, którym nie podobał się sposób, w jaki Generali korzysta z publicznych baz danych. Tymczasem w Europie Zachodniej ubezpieczyciele prześcigają się w przyciąganiuklientów do aplikacji mobilnych. Według Natashy Felmingham, która w Aviva UK odpowiada za obszar mobility, nie jest to nic nadzwyczajnego.
Brytyjski ubezpieczyciel potrafi klientom, którzy korzystają z jego aplikacji, fundować darmową kawę w poniedziałki. Inną stosowaną przez niego „wędką” jest 20-procentowa zniżka na zakup polisy komunikacyjnej dla klientów, którzy za pośrednictwem aplikacji Aviva Drive udowodnią, że bezpiecznie prowadzą samochód. „Apka” śledzi trasy przejazdów pod kątem przestrzegania przepisów drogowych i wystawia kierowcy oceny. W lipcu polska Aviva udostępniła rodzimą wersję tej aplikacji. Bez zniżki.