PZU rzuca rękawicę rywalom

Ubezpieczeniowy gigant ma dość horrendalnych stawek za auta zastępcze. Wypożyczalnie z jego logo stworzą nowy standard

Kiedy trzy lata temu Sąd Najwyższy (SN) orzekał, że samochód zastępczy nie jest luksusem, lecz należy się każdemu kierowcy, którego auto zostało uszkodzone w wypadku, nikt nie spodziewał się, że sędziowie kładą podwaliny pod jeden z najszybciej rozwijających się biznesów w Polsce. Od tego czasu nad Wisłą wyrosły dziesiątki wypożyczalni, ceny najmu pną się w górę, a warsztaty oferują samochody zastępcze klientom, zanim dowiedzą się, co mają naprawić. To wszystko na koszt ubezpieczycieli, którzy zgodnie z decyzją SN muszą pokrywać koszty najmu z polis OC. PZU chce wziąć się z tym problemem za bary.

Prezes PZU Andrzej Klesyk (FOT. MW)
Zobacz więcej

Prezes PZU Andrzej Klesyk (FOT. MW)

Stawki rynkowe i wystandaryzowane

Orężem w walce z patologiami w finansowaniu najmu aut zastępczych mają być wypożyczalnie i auta z jego logo.

— Chcemy doprowadzić do tego, żeby samochód zastępczy był udostępniany w sposób wystandaryzowany, na podstawie rynkowych stawek — mówi Grzegorz Goluch, prezes PZU Pomoc, spółki ubezpieczeniowego giganta. To właśnie ona ma zająć się tworzeniem sieci partnerskich wypożyczalni samochodów. Ubezpieczyciel zdecydował, że nie zainwestuje we własne wypożyczalnie, lecz postawi na firmy działające na tym rynku, które będą działać pod jego sztandarem. Oprócz szerokiego strumienia klientów PZU ubezpieczyciel zapewni im samochody — na początek około 300 „kompaktów”.

— Niektórzy klienci mogą dostać auto zastępcze lepsze od tego, którym jeżdżą. Nie ma jednak mowy, byśmy subsydiowali ten biznes. Od początku ma na siebie zarabiać — podkreśla szef PZU Pomoc.

Koniec z patologiami

To ważne, bo stawki, które będą stosowały jego wypożyczalnie, mają mieć charakter referencyjny. PZU postawi sprawę jasno: nie będzie płacić za najem aut drożej niż we własnej sieci. O konkretnych kwotach ubezpieczyciel na razie nie mówi. Grzegorz Goluch twierdzi jednak, że PZU wynegocjował z dużymi wypożyczalniami dobową stawkę poniżej 120 zł. Inne firmy liczą sobie za dzień najmu nawet 2-3 razy więcej.

— Do niedawna ubezpieczyciele dbali o to, by sprawnie przyjąć zgłoszenie szkody komunikacyjnej i szybko wypłacić odszkodowanie. Nie musieli interesować się tym, co się dzieje dalej. Patologie związane z najmem aut zastępczych to zmieniły. Warsztatom opłaca się wydłużać czas naprawy, bo zarabiają na wypożyczeniu auta.

To powoduje, że kluczowe znaczenie dla wartości szkody mają związane z nią usługi dodatkowe. Chcemy odzyskać kontrolę nad tymi kosztami — tłumaczy Grzegorz Goluch. PZU nie pierwszy raz gra va banque. Kilka lat temu podobne patologie rządziły rynkiem holowania aut. Jak grzyby po deszczu wyrastały małe firmy zajmujące się tym biznesem i wystawiające ubezpieczycielom faktury na tysiące złotych. Lider rynku uciął ten proceder, tworząc w 2009 r. PZU Pomoc, które wyposażył w firmowe holowniki. Ustalił cennik holowania, który szybko stał się rynkowym standardem.

OKIEM TEMIDY

Auta paraliżują sądy

ANETA ŁAZARSKA

sędzia z Sądu Rejonowego dla Warszawy

Sprawy między wypożyczalniami samochodów i ubezpieczycielami o zapłatę za najem auta zastępczego zalewają i paraliżują polskie sądy gospodarcze. W moim referacie mam ich w tym momencie ponad 600, co oznacza, że już teraz wyznaczamy terminy rozpraw na początek 2015 r. Cierpią na tym inni przedsiębiorcy, którzy przychodzą do sądu z poważniejszymi sprawami, bo muszą czekać w kolejce. Wartość sporu jest niewielka i wynosi kilkaset złotych. Ostatnio rozpatrywałam sprawę o zapłatę 151 zł, w której koszty sądowe wyniosły ponad 900 zł. Dlatego potrzebujemy rozwiązań systemowych, które pomogą uporać się z problemem samochodów zastępczych. Inicjatywa PZU może w tym w części pomóc, ale przydałaby się w Polsce księga wyznaczająca średnie rynkowe ceny najmu. Takie rozwiązanie funkcjonuje w Niemczech.

OKIEM KONKURENTA

Dobry kierunek

RAFAŁ STANKIEWICZ

wiceprezes Warty

Nie chcę komentować modelu biznesowego wybranego przez PZU. Rozwój współpracy z sieciami wypożyczalni jest z punktu widzenia klientów i towarzystwa racjonalny. Dlatego ponad rok temu nawiązaliśmy podobną współpracę z jedną z większych wypożyczalni w Polsce. Ponieważ ten model się sprawdził, w najbliższych tygodniach rozszerzymy listę naszych partnerów. Z punktu widzenia poszkodowanych przez naszych klientów i korzystających z samochodów zastępczych to wygodne rozwiązanie, bo oferujemy bezgotówkowe rozliczenie wynajmu. Poszkodowany nie musi angażować własnych pieniędzy i potem przedstawiać faktur do rozliczenia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ubezpieczenia / PZU rzuca rękawicę rywalom