PZU wysyła na drogi zieloną flotę

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2014-10-28 00:00

Gigant uruchomił wypożyczalnie samochodów. W ten sposób będzie walczył z horrendalnymi stawkami za najem auta zastępczego.

— Rynek samochodów zastępczych to obecnie Dziki Zachód. Chcemy go ucywilizować — tak Andrzej Klesyk, prezes PZU, tłumaczy, dlaczego ubezpieczyciel zainwestował we własną flotę samochodów na wynajem. Do końca roku na polskie drogi trafi 300 hybrydowych Toyot w barwach giganta. To początek wojny, którą ubezpieczyciel wypowiada patologii na rynku aut zastępczych.

POMOC HYBRYDY:
POMOC HYBRYDY:
Przetarg na 300 samochodów zastępczych dla PZU wygrała Toyota. Zaoferowała dostawę pojazdów hybrydowych. Pomysł przypadł do gustu władzom ubezpieczyciela, które podkreślają, że PZU staje się coraz bardziej ekologiczny.
[FOT. WM]

Dwa lata temu Sąd Najwyższy zdecydował, że każdy kierowca, którego auto zostało uszkodzone w wypadku drogowym, ma prawo otrzymać na czas naprawy darmowy pojazd zastępczy. Usługa finansowana jest z OC sprawcy kolizji. Wypożyczalnie od razu zwietrzyły łatwy zarobek i żądają od ubezpieczycieli kilka razy więcej niż od klientów z ulicy. Według przedstawicieli PZU, stawki zaczynają się od 250 zł za dobę.

— Wynajem naszego auta będzie kosztował 100 zł netto za dzień. To będzie dla nas cena referencyjna wynajmu aut — mówi Tomasz Tarkowski, wiceprezes PZU odpowiedzialny za likwidację szkód.

Podkreśla, że jest to stawka całkowicie rynkowa i ubezpieczyciel w żaden sposób nie będzie dotował tej działalności. Dzięki temu manewrowi będzie mógł przed sądami udowodnić, że stawki z wypożyczalni są mocno zawyżone. Z hybrydowych pojazdów PZU będzie mógł skorzystać każdy. Ubezpieczyciel planuje umieszczenie ich nie tylko w partnerskich warsztatach, ale także w takich tradycyjnych punktach najmu aut jak np. lotniska. Jeśli pomysł spotka się z zainteresowaniem ze stronyklientów, to PZU jest gotowy na zakup kolejnych aut. Andrzej Klesyk wyjaśnia, że jest to kolejny krok do podnoszenia standardu oferowanych przez ubezpieczyciela usług.

Wcześniej PZU zdecydował się na wprowadzenie bezpośredniej likwidacji szkód oraz wycofania ze sprzedaży polis z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi.

— Chcemy być strażnikiem rynku i wyznaczać dla niego standardy — mówi szef ubezpieczyciela. Według niego, koncentracja na kliencie będzie jednym z kluczowych elementów nowej strategii firmy — PZU 2020, która ma zostać zaprezentowana w listopadzie. Według Marcin Brody, analityka firmy Ogma, tylko kilku największych ubezpieczycieli stać na powtórzenie kroku PZU i stworzenie własnych flot aut zastępczych. Pozostali będą musieli sobie z tym problemem poradzić inaczej — najprawdopodobniej porozumieją się z jedną lub kilkoma wypożyczalniami aut.

— PZU gra jakością obsługi. Bezpośrednia likwidacja szkód czy własna flota aut zastępczych to wysoki standard dopieszczenia klientów — mówi Marcin Broda.